na mojej szyi
Na mojej szyi lustro potu
Odbija słońca gębę słoną
Nabrzmiewam złotem, ciężkim
złotem
Do szpiku kości wyzłocony
Zmęczeniem świeżym, oddychaniem -
Chrapliwym songiem ciężkiej drogi,
Po uszy pełen wędrowania
Sam pyłem jestem
i sam Bogiem
Wołałem Cię błękitno-białym
Potem zrodzonych słów naręczem
Byłem w nich cały
BYŁEM CAŁY!
Były me usta, oczy, ręce
I w Twojej mocy były słowa
I w Twoich oczach chciałem czytać
Co stare we mnie choć od nowa
Stawia mi tyle tyle pytań.
-----------------------------------------
Przepraszam.
Starczy jedno słowo?
powrót