8 V 69

    Wielce Zwirowiany!
    Byłem w Toruniu na VII Maju Poetyckim. Oj, byłem. Istna golgota. Ale elegancka. Przyjechałem o 3 dni za późno. (Ze Stedem – śmy się i z taką Ewą, i jeszcze z różnymi nad Wisłą się w trawie i w piwie kulali). Siedzę teraz w domu i jęczę. Wszystko mnie boli, Yrta nie rozmawia. Nie mam zegarka ani zwolnienia za te dni. A w dodatku muszę się stawić jako “obwiniony” do Kolegium za zorganizowanie zbiorowego zgorszenia publicznego. Chyba pójdę siedzieć. A w dodatku odcisk mi dopierdala stale.

Ściskam prawicę - Bruno