18.5.71

    Wielebny Pasie!
    To boli. Rafał był jednym z nielicznych młodych poetów, na których liczyłem (jeżeli mogę liczyć). Szkoda. Trzeba by napisać wiersz lingwistyczny pt. “Bez". Dobrze znam ten ból, który go pchnął do szaleństwa. Nieraz mnie to targało. Mój ty raju... Nie mam słów. Kiedy dostałem od Ciebie express byłem groggy. Z Torunia wróciłem we wtorek. I pech, listonosz dał mi 571 zł z “Poezji" — więc poszedłem w ulice. Wróciłem do domu po 2. dniach podr. To były te chwile, dni, w których Wojaczek ze sobą wojował. Boli. Ale co za zbieg okoliczności — ja mając w tych dniach wątpia, liczyłem (niestety), na którym piętrze mieszkam. I doliczyłem się. To mnie tylko pohamowało od wyskoku z balkonu. Bo wyobraź sobie, nawet bym chorować nie mógł — nie mam tzw. ubezpieczalni. Z 3. piętra — to wstyd i połamane nogi. Jak już, to już. Tak że uchowaj nas Santa Polonia! Nas ta poezja, nic innego, zgubi. To jasne. Wypijcie gdzieś moje piwo za Niego.
    Cześć. Bruno.
    Suum cuique?