Wielebny Pasie!
To boli. Rafał
był jednym z nielicznych młodych
poetów, na których liczyłem (jeżeli mogę liczyć). Szkoda. Trzeba by napisać
wiersz lingwistyczny pt. “Bez". Dobrze
znam ten ból, który go pchnął do szaleństwa. Nieraz mnie to targało. Mój
ty raju... Nie mam słów. Kiedy dostałem od Ciebie express byłem
groggy. Z Torunia wróciłem we wtorek. I pech,
listonosz dał mi 571 zł z “Poezji" — więc poszedłem w ulice. Wróciłem
do domu po 2. dniach podr. To były te chwile,
dni, w których Wojaczek ze sobą wojował. Boli. Ale co za zbieg okoliczności
— ja mając w tych dniach wątpia, liczyłem (niestety), na którym piętrze
mieszkam. I doliczyłem się. To mnie tylko pohamowało od wyskoku z balkonu.
Bo wyobraź sobie, nawet bym chorować nie mógł — nie mam tzw. ubezpieczalni.
Z 3. piętra — to wstyd i połamane nogi. Jak
już, to już. Tak że uchowaj nas Santa
Polonia! Nas ta poezja, nic innego, zgubi. To jasne. Wypijcie gdzieś moje
piwo za Niego.
Cześć. Bruno.
Suum cuique?