Praha, 14.08.1976 r.
Ryszard Mielczewski*
ul. Kalinkowa (...)
86-300 Grudziądz
Do Wydziału Spraw Wewnętrznych
Urzędu Miejskiego
w Bydgoszczy, ul. Grodzka 25
P o l s k a


    Odwołanie: dotyczy sprawy nr 3730/76 z dn. 30.07.76

    W dniu 29 lipca br. byłem służbowo w Bydgoszczy. Po południu zostałem zaproszony na wernisaż do Salonu Sztuki Współczesnej na Starym Rynku. A to z tej racji, że zajmuję się m.in. krytyką plastyczną, a także i z tego, że organizowali go moi znajomi i przyjaciele! Zgodziłem się na ów udział w imprezie, albowiem w dniu 2.08. br. miałem pojechać (a gdzie w tej chwili jestem) na 3. miesięczne stypendium Rządu Czechosłowackiej Socjalistycznej Republiki, co jest swego rodzaju rozłąką. Wypiłem tak zwaną tradycyjną lampkę wina i gdy poczułem się niedobrze (a ostatnio czuję się źle coraz częściej, miałem już “stan przedzawałowy"!), wyszedłem na świeże powietrze. Ktoś mnie uderzył w tył głowy. Upadłem na twarz i będąc zamroczony (od uderzenia, bo od alkoholu chyba nie) leżałem chwilę na chodniku. Patrol MO zawiózł mnie do Izby Wytrzeźwień nie żądając zrazu żadnych wyjaśnień, traktując mnie (nie tylko pałkami) jak najgorszego złoczyńcę! Krwi dla wykazania nietrzeźwości mi nie pobrano! Jako że przed Kolegium Orzekającym ds Wykroczeń miałem stanąć w tzw. trybie doraźnym, nie mogłem dokonać gwoli także niniejszego odwołania właściwej obdukcji głowy, twarzy i pleców. Wezwanie do zapłacenia 3050 zł w terminie 3. dni, czyli do dnia 3.08. br. (na odwrocie zamazany nr konta) odebrałem, bo innego, racjonalniejszego wyjścia nie miałem! Funkcjonariusz MO w imieniu (?) Kolegium poinformował mnie, że odwołać się mogę, lecz należność muszę wpłacić! Dlaczego zatem na okoliczność nie uiszczenia w ciągu 3. dni owej sumy załączono mi do wezwania “zaproszenie" do odbycia aresztu już od dnia 4.8. br.! Odpowiedniej sumy mimo usilnych starań nie potrafiłem w tak krótkim terminie zebrać. A do aresztu nie mogłem się stawić, bo w dniu 2.8. br. zamówione było dla mnie miejsce w samolocie, który zgodnie z zaproszeniem (paszport służbowy!) Rządu CSRS przywiózł mnie tego dnia do Pragi. Okoliczność ta może stanowi dziwny zbieg okoliczności, ale mój pobyt w CSRS kosztuje Rząd Polski (bo pojechałem na zasadzie wymiany!) bardzo dużo, i zrezygnowanie z tego wyjazdu, zwłaszcza że był organizowany przez prawie rok, byłoby niepowetowaną stratą. Ponieważ literatem i publicystą pism społeczno-kulturalnych jestem, to tu, jak i w Polsce, stale w tzw. terenie przebywam. Dlatego usilnie proszę o wzięcie tego odwołania pod uwagę, mimo opóźnienia. Boli mnie to, że jako polski pisarz na skutek “n a d g o r l i w o ś c i" patrolu MO zostałem w tak brutalny sposób potraktowany. Wliczając w tę sytuację i to, że postarano się zaraz i wzamian o “przykładny areszt", jakbym popełnił wygórowanej rangi przestępstwo, a nie był poszkodowanym!
    Proszę o wzięcie pod uwagę zaistniałą sytuację (m.in. mój służbowy wyjazd do CSRS) i o sprawiedliwe ustosunkowanie się do mego Odwołania.

Z poważaniem:

    P. S. Na moją prośbę, żeby patrol zaprowadził mnie do Salonu Sztuki, gdzie mogli się mną zaopiekować przyjaciele, funkcjonariusze MO odpowiedzieli szarpaniną, wykręcaniem rąk i użyciem pałki!



* Bruno używał nazwiska literackiego Ryszard Milczewski-Bruno, ale w dowodzie osobistym miał: Ryszard Mielczewski.