Do Wydziału Spraw Wewnętrznych
Urzędu Miejskiego
w Bydgoszczy, ul. Grodzka 25
P o l s k a
Odwołanie: dotyczy sprawy
nr 3730/76 z dn. 30.07.76
W dniu 29 lipca br. byłem służbowo
w Bydgoszczy. Po południu zostałem zaproszony na wernisaż do Salonu Sztuki
Współczesnej na Starym Rynku. A to z tej racji, że zajmuję się m.in. krytyką
plastyczną, a także i z tego, że organizowali go moi znajomi i przyjaciele!
Zgodziłem się na ów udział w imprezie, albowiem w dniu 2.08. br. miałem
pojechać (a gdzie w tej chwili jestem) na 3. miesięczne stypendium Rządu
Czechosłowackiej Socjalistycznej Republiki, co jest swego rodzaju rozłąką.
Wypiłem tak zwaną tradycyjną lampkę wina i gdy poczułem się niedobrze (a
ostatnio czuję się źle coraz częściej, miałem już “stan przedzawałowy"!),
wyszedłem na świeże powietrze. Ktoś mnie uderzył w tył głowy. Upadłem na
twarz i będąc zamroczony (od uderzenia, bo od alkoholu chyba nie) leżałem
chwilę na chodniku. Patrol MO zawiózł mnie do Izby Wytrzeźwień nie żądając
zrazu żadnych wyjaśnień, traktując mnie (nie tylko pałkami) jak najgorszego
złoczyńcę! Krwi dla wykazania nietrzeźwości mi nie pobrano! Jako że przed
Kolegium Orzekającym ds Wykroczeń miałem stanąć w tzw. trybie doraźnym,
nie mogłem dokonać gwoli także niniejszego odwołania właściwej obdukcji
głowy, twarzy i pleców. Wezwanie do zapłacenia 3050 zł w terminie 3. dni,
czyli do dnia 3.08. br. (na odwrocie zamazany nr konta) odebrałem, bo innego,
racjonalniejszego wyjścia nie miałem! Funkcjonariusz MO w imieniu (?) Kolegium
poinformował mnie, że odwołać się mogę, lecz należność muszę wpłacić! Dlaczego
zatem na okoliczność nie uiszczenia w ciągu 3. dni owej sumy załączono
mi do wezwania “zaproszenie" do odbycia aresztu już od dnia 4.8. br.! Odpowiedniej
sumy mimo usilnych starań nie potrafiłem w tak krótkim terminie zebrać.
A do aresztu nie mogłem się stawić, bo w dniu 2.8. br. zamówione było dla
mnie miejsce w samolocie, który zgodnie z zaproszeniem (paszport służbowy!)
Rządu CSRS przywiózł mnie tego dnia do Pragi. Okoliczność ta może stanowi
dziwny zbieg okoliczności, ale mój pobyt w CSRS kosztuje Rząd Polski (bo
pojechałem na zasadzie wymiany!) bardzo dużo, i zrezygnowanie z tego wyjazdu,
zwłaszcza że był organizowany przez prawie rok, byłoby niepowetowaną stratą.
Ponieważ literatem i publicystą pism społeczno-kulturalnych jestem, to
tu, jak i w Polsce, stale w tzw. terenie przebywam. Dlatego usilnie proszę
o wzięcie tego odwołania pod uwagę, mimo opóźnienia. Boli mnie to, że jako
polski pisarz na skutek “n a d g o r l i w o ś c i" patrolu MO zostałem
w tak brutalny sposób potraktowany. Wliczając w tę sytuację i to, że postarano
się zaraz i wzamian o “przykładny areszt", jakbym popełnił wygórowanej
rangi przestępstwo, a nie był poszkodowanym!
Proszę o wzięcie pod uwagę
zaistniałą sytuację (m.in. mój służbowy wyjazd do CSRS) i o sprawiedliwe
ustosunkowanie się do mego Odwołania.
P. S. Na moją prośbę, żeby
patrol zaprowadził mnie do Salonu Sztuki, gdzie mogli się mną zaopiekować
przyjaciele, funkcjonariusze MO odpowiedzieli szarpaniną, wykręcaniem rąk
i użyciem pałki!