Antoniewo, — Za 6 minut 27 XI [19]77

M-B-

Dzisiaj liścik — nawet ekspresem, puściłem przez Jurka, czyli z Poznania. Sam u M. byłem na “staropolskiej" (wytrawna!). Czytam “Niemyte dusze" — Witkacego jeszcze raz! Z Gombrowiczem — przesada. Krytyka to robi. Bo u nas w Polszcze zawsze to, co za “kakadu" — lepsze. A przecież nasza literatura wcale — wcale. Poezja — poziom światowy. I to “awangarda" (piszę w cudzysłowie, bo nie idzie mi o np. “krakowską", “drugą" itp.).
    Może Krzychu z Karolkowej postara się o tabletki “Alkaseltzer"? Na kaca! Nie próbowałem, ale ponoć, jak mówi Urszula Kozioł — dobre. Nogi mam czyste. Duszę chyba jeszcze też. Za to stroniczkę o pipkowaniu dopisałem do fragmentu “Pachta", który dzisiaj wysłałem do “Faktów". Fel. “Farbki" na pewno Ci nie podszedł (formalnie: db!). A “Szczęśliwiec"?... Piję “brazylijkę". W poniedziałek jadę do Połczyna. Którędy wrócę (bo np. przez W-wę?): nie wiem. Ale muszę najrychlej! Pani Łodzią niech się trzyma. Szczygły też. Jeżeli my z masy, to do dupy. Ale co to dla Ciebie. Ważne, że nowe! Jeszcze nadal palę pipę tabacco “Amphora".
    W r y t m i e: bez!
    Twoje tzw. “związki", “hierarchie" to bzdura! Może “psychicznie" — kontakt! — i “seksualnie" pasować, ale bez najprawdziwszych — kusobnych uczuć, tego co rzeczywiście ludzi łączy — nie ma mowy o Całości. I to nie: smutek ani też ból — to: koniec, klęska. Jeszcze do tego dojdziesz. Chociaż — tak dzisiaj myślę — Ty już (rzeczywiście) nie potrafisz (choć potrafić to móc, a to: sztuczność!) być sobą i... tu chciałem wrzucić pojęcie szczerości itp. itd. Ty już nie wiesz, co to (chyba!) jest, znaczy. Grasz! Myślisz o sobie (jakby?) tylko. I właściwie — niby dyskutantka z Ciebie nt. problemów wielkich! — to taka przyziemna jesteś, że Ci wystarcza w końcu — — Nie chcę wulgaryzować! Bo liryka jeszcze we mnie ckni. Jeszcze: “wielkość i garkuchnia" (kucharkowatość) chodzą u mnie (we mnie?) w pobok! Nie mam z tego powodu żadnej satysfakcji. Jeżeli mnie coś boli — to to moje ja, które Ci — jak ów but, który kulał pod Twoimi nogami — chciałem Ci (Wam) najszczerzej — z uczuciem — — dać!
    Wmawiam sobie niby: gancegal, ale mnie nigdy, to co moje naj. — — nie przechodzi. Tnę, bo tak musi być! Żeby innych wyprostować? (...) Przecież tylko np. w poezji! — tzw. liryka jest naj. Czyli: uczucie! Kiedy ona—poezja tego się wyzbędzie — klapa! Człowiek bez czucia wobec tego, co naobok, czyli — i oprócz tego! — ... człowiek — niczym. Szafujesz oględnymi, omszałymi pojęciami, frazesami — — które śmieszne są. Jak piard, który nagle staje się sraczką... w towarzystwie np. odnowy zabytków (zniewolonej miłości). Cóż bo dlać znaczy: “Kontakt psychiczny"? Przecież psychiczna “strona" jest i w “uczuciu", seksie i u... fryzjera! Też wolałbym — i na to mnie stać! — wymyślać aforyzmy. Choćby na zasadzie przekory. Lektura lekturą, ale literatura rodzi się nie na pniu nagim jak sufit u księgowego. Że wetknęłaś palce między czyjeś drzwi? Czy ty się kiedyś nad sobą właściwie zgięłaś, jak ja nad karteluszkiem — sumienia? Brać — nic nie dać. Albo raczej: dać, kiedy się opłaci — za gówniany dystych — — Szparkasta... Bo takie “zasmarkane życie"?! Latanie dziury — dziurą! U mnie na to: zapałka w ustach, uśmiechu gałeczka... Życzę Ci wsiego dobrego! Kopa: nie! Bo czasami to mi się wydaje, że Kopem jesteś. I to mnie boli. Tylko gdzie Ty kiedyś spadniesz. Na jaki grunt? A czy: ważące lekce to i tamto? To tak nie wygląda! — nie, to Twoje antidotum na swoją nicość (i zginienie bliskie!). Weź się w garść! Nie sztuka wychodzić z koszuli (nocnej), która nie ma guzików.
    Strugać “wariata" i “kartofle" — to: ars!

    PS. W jednym z pism będzie zdjęcie Gastonka z moim wierszem! Jednocześnie! Tomik “Thomasa Anheva” – postaw na półce!
    Tak być: do-nosicielem siebie? Pościel pościel! Vale!
Bruno



Do listu dołączona chusteczka kosmetyczna z dopiskiem: “Zapłacz! – to Ci dobrze zrobi! Ale Ty już i chyba płakać nie potrafisz?! (ZOO)”