Piotrku!
Gdzieś tu jestem i nie wiem
gdzie, raczej chyba jakoś się wydaje — Toruń? Pełno poet-gawiedzi, głupole
rozprawiają z palcem w oku o czym (?) by tu pisać w poezjach. Ze mną tylko
mój notatnik z adresami. A vale zostało tylko u Jurka, u Ciebie i w tej
Ostrołęce, którą — czy ja wiem?! Tam mnie wyjątkowo chcą. Żebym Jej tylko
nie wyciął takiego numeru jak Mał-Gosi na Nieporęckiej, że latałem za nią?—
z nożem, że się samo-przebiję — w samo serce — ale dziewczyna “ostrołęcka"
(poznasz!) się widzi! Nie chce mi się już żyć — słyszysz? To powtórz za
mną i nie powtarzaj nikomu. Jedziemy — na rzęsach — do chyba nieba z licznymi
poetami. Ale się tego namnożyło — królików w Polsce jak mrówków. Trzymaj
dla mnie ten maszynowy papier, a za wszystko Ci zwrócę, jak dostanę za
gwizdy w nic. A do ZAIKS-u oddam “pożyczkę", jak się roto ukaże. Nigdy
tego nie spłacę do końca... Chyba czymś!... Trzymaj się naj-oby-oj — —
PS. Z Ostrołęki trafię najpierw do Szatkowskiego albo jeszcze gdzie indziej, ale czekaj spokojnie. Dużo wsi po drodze, a plecak chudy jak nogawica, w spodniach wisi, bo go nie ma.