17.5.79

    Piotrku!
    Gdzieś tu jestem i nie wiem gdzie, raczej chyba jakoś się wydaje — Toruń? Pełno poet-gawiedzi, głupole rozprawiają z palcem w oku o czym (?) by tu pisać w poezjach. Ze mną tylko mój notatnik z adresami. A vale zostało tylko u Jurka, u Ciebie i w tej Ostrołęce, którą — czy ja wiem?! Tam mnie wyjątkowo chcą. Żebym Jej tylko nie wyciął takiego numeru jak Mał-Gosi na Nieporęckiej, że latałem za nią?— z nożem, że się samo-przebiję — w samo serce — ale dziewczyna “ostrołęcka" (poznasz!) się widzi! Nie chce mi się już żyć — słyszysz? To powtórz za mną i nie powtarzaj nikomu. Jedziemy — na rzęsach — do chyba nieba z licznymi poetami. Ale się tego namnożyło — królików w Polsce jak mrówków. Trzymaj dla mnie ten maszynowy papier, a za wszystko Ci zwrócę, jak dostanę za gwizdy w nic. A do ZAIKS-u oddam “pożyczkę", jak się roto ukaże. Nigdy tego nie spłacę do końca... Chyba czymś!... Trzymaj się naj-oby-oj — —

Bruno

    PS. Z Ostrołęki trafię najpierw do Szatkowskiego albo jeszcze gdzie indziej, ale czekaj spokojnie. Dużo wsi po drodze, a plecak chudy jak nogawica, w spodniach wisi, bo go nie ma.