dn. 26 II 63 r.

Ireczko Najdroższa!

Kaputt! (z hebrajskiego kapparoth, ofiara lub z franc. capot, zepsuty, zrujnowany, rozbity). Akurat teraz musiałem dostać Malapartego. Akurat! I ząb należałoby wyrwać. Tylko nie warto. Jutro to tak. Dzisiaj u nas biba! Wypić da! I płyty będą. Liche, na pewno. Będę im puszczał. Coś słabo się czuję. Ząb mi cholernie dokucza. Od czwartku już. I wnętrze kaputt. Muszę wrócić do siebie. Tu mogę tylko zdechnąć. Dziękuję za list. Te plany są... Ja też, ale ja nie planuję, ja chcę, ba — raczej — marzę. Bo rzeczywistość jest za bardzo wroga dla mnie, bym mógł planować. Wiem tylko, że chcę mieć Ciebie, kąt; spokój, poezję, muzykę i... całą resztę. Tylko z Tobą. Boję się jednak, by ode mnie nie wymagali czegoś ponad siły, i za wszelką zmianę we wnętrzu. Muszę być sobą z Tobą. A ażeby być sobą, muszę wrócić. Po ból, po wymówki, po... Trudno. Zrozum!

Całuję pod ból – Twój Ryszard
(tylko Twój)

PS: Pójdź i znajdź tę koronę. Mamie daj spokój. Pamiętaj! Betusi też taką odwalę. No, a teraz bie – giem! I nie całuj! Ła???????????!!!



Na odwrocie maszynopis wiersza Ludzie.