Szatku Drogi!
W poniedziałek rano
wróciłem z Lublina. Z kogutem. Dzisiaj już jestem (wykończony!) nad Brdą.
Do jutra. W czwartek — Okocim. W piątek też (jeżeli przyjedzie B. Justynowicz)
gdzieś pojadę. W sobotę zjazd absolwentów (okazja, by wyprostować gówniarza).
W niedzielę i poniedziałek sesja w Bydg. I tak dalej. Itd. No i co Ty na
to. Zesrać się czy co. A w sobotę (ubiegłą!) miałem być na kolegium karno-adminisiracyjnym.
Barany z CN zauważyli, że zakłócałem
spokój w nocy. Już ja ich przerobię. A w “Literach" felietonu nie ma. Nie
wiem dlaczego. Witryna się robi. Oprawę plastyczną robi Teresa Jakubowska*.
Z czego się bardzo cieszę. Ma dobrą grafikę. Do moich wierszy pasuje jak.
Na Zjeździe brałem udział w dyskusji.
Nawet Melchior Wańkowicz mi gratulował. Podobno nieźle mi wyszedł ten głos
(plebejski!). Rozprawiłem się z norwidkami i eliocikami (gięte meble!).
Mój wniosek o ponownym wydaniu poezji A. Bursy został przez salę przyjęty
brawami i co najważniejsze we wnioskach
końcowych Zjazdu uwzględniony. Narozrabialiśmy owszem, owszem (Hamiltonowi
brałem ciastka i rzucałem w orkiestrę — np.). Ale. Jestem słaby. Fizycznie
muszę dojść do żywych. Wierszy kilka Ci przyślę za jakiś tydzień. Bezduszka
się robi. Serdecznie uściskaj Iwę. A Karolkowi
powiedz, że kłania mu się Dup. Odłożyłem (na raty!) Norwida.
Ściskam prawicę – Bruno