(Wypowiedź w ankiecie miesięcznika "Poezja", który zwrócił się do poetów z prośbą o zanalizowanie swego, najważniejszego lub programowego wiersza).


       Mój wiersz

     Blaise Cendrars, Proza transsyberyjskiej kolei i małej Żanny z rancji. Czytam:

W tym czasie byłem młodym chłopcem
Miałem zaledwie szesnaście lat a już nie pamiętam dzieciństwa
Byłem o szesnaście tysięcy mil od miejsca urodzenia
Byłem w Moskwie....

Zazdrość. Mam 29 lat. Nie byłem nawet w NRD. (Będąc uczniem technikum rolniczego: 1. - nie miałem 400 zł, by wziąć udział w wycieczce szkolnej na Węgry; 2. - wybrano mnie delegatem na festiwal młodzieży do Moskwy, ale... musiałem (?) osobiście poszukać na swoje miejsce "kogoś pracującego na roli"; 3. - raz przeszedłem przez pomyłkę granicę z Czechosłowacją, to mnie cofnięto... (Czując żal i zazdrość, i przeznaczenie (?), zaprosiłem w sierpniu 1969 roku na Kalinkową samego Cendrarsa na "nocną rozmowę" przy szklanicy spirytusu. Pochwalił moją zazdrość. Choć podczas przechadzki nad Wisłą napomykał: "Chciałbym, aby nie było moich podróży".... i "Jestem smutny, jestem smutny"... "Tak nie wolno..." - dorzucałem. I obiecałem, że go odwiedzę w Paryżu, "Mieście jedynej Wieży wielkiej Szubienicy i Koła"... Dotąd - a jest rok 1978! - nie dotrzymałem słowa. Stałem się terenowym - w Polsce - globtrotylem. I smutno mi... A plecak stale gotowy do drogi!
     -Mój wiersz?
     -A czyj?


powrót