Zapaliłem się - nie dziwota
Tak siebie mieć i ją - zdrowaść
Obnażoną od ud w podbiały srebrne
W topolniaku słodkim a sprośnym
Gdzie jurność w płótnach odartych z rąk
A polubowność symboliczna: dzięcioł
Z cierpką szyją ulizanym włosem
Śniętą w luboniu pierwej i mchłonniej
Teraz ja ją w deskach moszczę - św. Jury
Wśród opłotków szczękatych po rozpuk - -
W wądołach żylnych nawłociach mrówkach
Z czołem w bieluń i kukułką w myślach
Zobacz: mówię, mówię: zobacz -
Wypadły ci usta - została końska podkowa