Nie żyje Ernest Bryll, autor znanego „Psalmu…”

W sobotę 16 marca 2024 roku w Warszawie, w wieku 89 lat umiera Ernest Bryll. Kolejny znaczący autor, nie tylko dla polskiej, ale też światowej kultury.

Dopiero co rozpoczął się ten 2024 rok, a umiera coraz więcej wartościowych ludzi. Aż chce się w tym miejscu zacytować fragment dramatu Ernesta Brylla z 1968 roku „Rzecz listopadowa”:

W tym kraju, gdzie najwięcej jest nagle umarłych,
gdzie mało kto uchodził z życia powolutku [i]

Pisarz, poeta, autor tekstów piosenek, dziennikarz tłumacz i krytyk filmowy, a także dyplomata, urodził się 1 marca 1935 roku w Warszawie. [ii]

Można od razu stwierdzić, że ze Stachurą przecierali podobne szlaki: Kujawy, Gdynia, Warszawa. Obaj byli w USA.  Ernest Bryll, podobnie jak autor „Siekierezady”, otrzymał w 1968 roku Nagrodę im. Stanisława Piętaka. Oboje debiutowali w podobnym wieku. Wystąpili jako aktorzy w jednym jedynym filmie. Zrezygnowali z bycia członkiem Związku Literatów Polskich. Lubili zapraszać gości do domu, występować na scenie. Nie bez powodu wymieniłem te wszystkie podobieństwa, ale też nie po to by pokazać, że panowie w jakiś sposób ze sobą rywalizowali. Chodziło mi bardziej o to, że można na tej podstawie zaryzykować stwierdzenie, iż mogli się wielokrotnie spotykać, a tym samem rozmawiać ze sobą. I jak na ironię, tu informacje są bardzo skąpe.

Przy okazji telefonicznej rozmowy z Jerzym Stachurą Juniorem dowiedziałem się od niego, że Edward Stachura znał się osobiście z Ernestem Bryllem, jednak ten nigdy nie bywał u niego w domu. Nie pamięta, by coś takiego miało kiedykolwiek miejsce.[iii]

Trudno jest też stwierdzić, kiedy obaj autorzy się poznali. Nie ma w tej sprawie pewnej odpowiedzi, ale przypuszczalną datę sugeruje Waldemar Szyngwelski w swojej książce „Sted. Kalendarium życia i twórczości Edwarda Stachury”: „27-28 kwietnia 1957 - podczas Spotkania Grup Poetyckich w Halinie, Jest jednak bardziej prawdopodobne, że miało to miejsce kilka miesięcy później, w dniach 12-20 października 1957 roku, na Zjeździe Młodych Pisarzy w Halinie, poznaje Stachura innych młodych twórców[iv].”. Dalej, w przypisie dolnym tego akapitu, czytamy: „Obie imprezy organizował Instytut Wydawniczy „Pax”, inicjator i współorganizator m. in. Łódzkiej Wiosny Poetów, z którym współpracowali wówczas m. in. Leopold Buczkowski, Ernest Bryll i Stanisław Grochowiak[v].”. Dopiero po przeczytaniu tego zdania, możemy przypuszczać, że obaj poeci mogli w tym czasie się poznać, aczkolwiek nie zostało to dosłownie określone przez Waldemara Szyngwelskiego. Możemy w to wątpić, gdyż w kolejnym akapicie: „ Janusz Kwiatkowski-Żernicki wspomina: „W 1957 Stachura poznał w Halinie pod Warszawą Bursę, Demarczyk, Czycza. (…)”.[vi]”. Nie da się więc ukryć dwóch rzeczy. Po pierwsze, nie wymienia wśród poznanych osób Brylla i po drugie, wymienia zupełnie inne osoby niż w przypisie dolnym. Trudno więc na sto procent stwierdzić, że obaj poeci wtedy właśnie się spotkali i poznali.

Zanim przejdę do kolejnego wątku, pozwolę sobie zacytować jeden z wierszy Ernesta Brylla z tomiku „Zwierzątko” z 1975 roku, wydanego przez Wydawnictwo Czytelnik. Jest on też pewną analogię do twórczości Edwarda Stachury, gdyż tak jak on, autor w całej książce podejmuje tematy ogólnoludzkie, jak przemijanie czasu, życie i śmierć. Czyni to jednak we własnym i już bardzo mocno w tamtym okresie, rozpoznawalnym stylu.

* * * [vii]

Zmęczenie, które obok do stołu zasiada
Bezsenność, co się z nami do spania układa
Chleb, co twardnieje nam w rękach na kamień
I piętno czarne – malusieńkie znamię
Tuż ponad sercem...
                                  Jeszcze bez znaczenia
Jeszcze można palcami zakryć ślad sinienia
Przydusić niby płomyk.
                                        Zanim spopieleje
Zanim się spali wszystko – jeszcze mieć nadzieję

Tych ważnych dla świata literackiego twórców wiele łączyło, jednak czasami bywało tak, że potrafili ze sobą w bardzo kulturalny sposób polemizować. Jedną z takich dyskusji odnotował Marian Buchowski w biografii Edwarda Stachury „Buty Ikara”. Dyskusja o młodej poezji, odbyła się w lokalu redakcyjnym „Współczesności” 3 listopada 1962 roku. Wzięli w niej udział Julian Przyboś, Janusz Maciejewski, Krzysztof Gąsiorowski, Maciej Z. Bordowicz, Zbigniew Jerzyna, Jarosław Markiewicz, Jerzy S. Sito, Ernest Bryll i Edward Stachura. Osoba Ernesta Brylla przywoływana jest tutaj dwukrotnie[viii]. Pierwszy raz, kiedy: „(…) Jerzy S. Sito prowokował przypomnieniem, że „literatura jest nadal względną formą walki”, Ernest Bryll, który jeszcze trzy lata temu w „Nowej Kulturze” figurował ze Stachurą na kolumnie „Młodzi”, teraz jako reprezentant „Współczesności” – ubolewał: „Czasem brak mi wprost tego, że nas nie atakują”. A na to słyszy od Jerzyny, że „ ciężarem naszej manifestacji i naszych poszukiwań musi być szukanie przede wszystkim światopoglądu artystycznego”, a pokolenie „Współczesności” - argumentował Jerzyna – trwoniło energię na wypracowanie mitologii zewnętrznej. Jakby Jerzyna zapomniał, ile energii na podobne przedsięwzięcia zużyła Orientacja.[ix](…)”. Drugi raz przywoływany jest przez Stachurę:

„Będę mówił od siebie, a nie – my, nas, nasza, nasze. Najpierw chcę powiedzieć o sprawie odrębności. Nigdy nie chciałem być odrębny, oryginalny itd. Nigdy takiego czegoś nie zakładałem. Myślę, że to jest niedobre zakładanie sobie, że ja będę inny, odrębny od wszystkich, oryginalny jak nikt. Bardzo często się słyszy, że pokolenie <<pryszczatych>> miało wojnę, pokolenie <<Współczesności>> miało Październik, a my nie mamy, a ja nie mam takiego wielkiego wydarzenia. Chcę powiedzieć, że mnie wystarczy świadomość, że gdybym żył podczas wojny, to bym walczył do ostatniej kropli krwi.

Nie czuję się wcale uboższy od ludzi historycznych. Chcę jeszcze powiedzieć, że dużo trudniej żyć bohatersko w czasach normalnych niż w czasach wojennych. Bryll mówił o tym, że młodzi chcą zawsze zniszczyć starych, że taka gra, taka walka toczy się zawsze przy wschodzie nowego pokolenia. Temu zaprzeczam. Jestem młody, a nigdy nie miałem w głowie tego, żeby niszczyć starszych poetów. Znam tylu młodych poetów i nie słyszałem, żeby mówili, że muszą zniszczyć tych starszych. Mówi się ciągle - pokolenie takie, pokolenie takie. Myślę, że trochę za dużo tych pokoleń, chociaż sądzę jednocześnie, że każdy wielki poeta jest sam całym pokoleniem[x]”.

Obu poetom, nie było obojętny los ludzki. Z jednej strony Ernest Bryll pisał w znanym nam wszystkim tekście z „Psalmu stojących w kolejce”:

Za czym kolejka ta stoi?
Po szarość, po szarość, po szarość
Na co w kolejce tej czekasz?
Na starość, na starość, na starość
Co kupisz, gdy dojdziesz?
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie
Co przyniesiesz do domu?
Kamienne zwątpienie, zwątpienie

Piosenka w wykonaniu Krystyny Prońko ze spektaklu „Kolenda nocka”, stała się nieoficjalnym hymnem Solidarności, Napisana między wrześniem 1978 sierpień 1979. Natomiast refren tej piosenki powstał latem 1980 roku:

Bądź jak kamień, stój, wytrzymaj
Kiedyś te kamienie drgną
I polecą jak lawina
Przez noc, przez noc, przez noc

Sam osobiście pamiętam, jak stało się w kolejkach do sklepu w których nic nie było i tak jak wszyscy z poetą, miałem nadzieję na zmianę. Płyta winylowa z tymi piosenkami zajmuje szczególne miejsce w moich zbiorach. Inny, dla mnie ważny utwór z tej płyty, to „Psalm jadących do pracy”:

W tej niejasnej szarości tak bardzo zmęczeni
Że są jak obojętna, zimna gruda ziemi
Bo to już bardzo późno, choć niby tak wcześnie

„Kolęda nocka” ukazała się w 1982 roku, a wydawcą był Wifon/Pronit SLP 4017. Muzykę skomponował Wojciech Trzciński, a na okładce Zbigniew Malicki zamieścił grafikę znanego polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego. Płyta w całości dostępna jest na stronach streamingowych.[xi]

Po drugim utworze Ernesta Brylla, nie przychodzi mi do głowy nic innego, jak tylko słowa Edwarda Stachury z jego „Piosenki dla robotnika rannej zmiany”:

„Piosenka dla robotnika rannej zmiany”

Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi

Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni ? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój

Wykonywana była przez wielu artystów i równie popularna jak te Ernesta Brylla.

W tym miejscu chciałbym zaznaczyć jak ważnymi autorami byli ci poeci. Najlepiej wyraził to chyba Jarosław Iwaszkiewicz w swoim dzienniku: „2 lutego 1969 roku, w Stawisku, chory na grypę Iwaszkiewicz notuje: „Leżę od 10 dni na grypę, Jestem po prostu chory. Wynika z tego, że nie będę na Zjeździe w Bydgoszczy, co napełnia mnie radością. To już mnie zupełnie nie interesuje. Związek jest splajtowany, a to o czym się mówi przedtem i o czym potem będzie się mówiło, to przecież nie jest literatura. Jakoż to literatura bez Miłosza i tylu innych. Kojan, Krasiński, Pytlakowski - to nie literatura. Bryll na pociechę to trochę za mało - i Stachura. A ja już oczywiście także niepotrzebny, tak, tak niepotrzebny w domu, rozmowy o mnie beze mnie, jako o staruszku. Taka okropna pustka naokoło mnie, a co gorsze - we mnie […].[xii]”.

Słowa Iwaszkiewicza są na tyle prawdziwe, że można je potwierdzić faktem, iż obaj ci pisarze tłumaczeni byli w antologiach różnych krajów praktycznie na wszystkie języki i publikowani razem. Z pewnością wywarli wpływ swoimi słowami na kilka pokoleń młodzieży, prezentując kondycję człowieka w odniesieniu do czasów jakich przeszło mu żyć.

Ernest Bryll spoczął 25 marca 2024 roku na cmentarzu na warszawskim Służewie. Ceremonię pogrzebową w kościele oo. Dominikanów w Warszawie rozpoczęto wierszem Brylla:

„Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają”

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają
I co chwila nam ziemia pęka pod stopami
A te okrawki
Kraju na którym stoimy
Z hukiem od siebie w ciemność odpływają

Bądźmy dla siebie bliscy kiedy się boimy
Gdy byle kamyk może poruszyć lawiny
Bądźmy dla siebie bliscy kiedy ciemne góry
Odpychają nas nagle swoim ciałem zimnym

Bądźmy dla siebie wierni kiedy rosną mury
Bo tyle w nas jest siebie ile ciepła tego
Które weźmiemy od kogoś drugiego
A drugi od nas weźmie i w sobie zatai

Bądźmy dla siebie bliscy bo nas rozdzielają

I jakoś mocno łączy się to ze słowami Edward Stachura:

„Ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej.”

I niech trwa ten ich cudny poetycki dialog, a my od czasu do czasu pochylmy się nad ich strofami.

Krzysztof Wiśniewski

 

[i] Ernest Bryll „Rzecz listopadowa”, pdf, http://www.biblioteka.kijowski.pl/bryll%20ernest/rzecz.pdf , s. 23, [dostęp 2024-03-27].

[ii] Ernest Bryll, Wikipedia, Edward Stachura – Wikipedia, wolna encyklopedia, https://pl.wikipedia.org/wiki/Edward_Stachura, [dostęp 2024-03-29].

[iii] Zapis z pamięci rozmowy telefonicznej autora z Jerzym Stachurą Juniorem z 19 marca 2024 roku.

[iv] W. Szyngwelski, Sted. Kalendarium życia i twórczości Edwarda Stachury., Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2003, s. 32.

[v] Tamże, s. 32.

[vi] Tamże, s. 32.

[vii] Ernest Bryll „Zwierzątko”, pdf, http://www.biblioteka.kijowski.pl/bryll%20ernest/zwierzatko.pdf, s. 89, [dostęp 2024-03-27].

[viii] Marian Buchowski: Buty Ikara. Biografia Edwarda Stachury. Warszawa: Wydawnictwo Iskry, 2014, s. 107-108.

[ix] Tamże, s. 108.

[x] Tamże, s. 108-109.

[xi] Wojciech Trzciński, Ernest Bryll, Kolęda nocka, Wifon/Pronit SLP 4017, 1982, VARIOUS "Kolęda nocka" full album [vinyl rip] (youtube.com), https://www.youtube.com/watch?v=ZB0SntSVstE, [dostęp 2024-04-02].

[xii] W. Szyngwelski, Sted. Kalendarium życia i twórczości Edwarda Stachury., Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa 2003, s. 61.

       Dziękujemy Rodzinie Edwarda Stachury za zgodę na wykorzystanie wizerunku i fragmentów twórczości Poety.

     Zapraszamy do wirtualnego zwiedzania domu rodzinnego Edwarda Stachury

     TV Stachuriada to nasz kanał telewizyjny na You Tube. Zapraszamy do oglądania i subskrybowania.

 ZAPRASZAMY DO WSPÓŁPRACY

     Stachuriada.pl cały czas jest na etapie tworzenia (nie wiadomo, czy ten proces zostanie kiedykolwiek zakończony). Co więcej, w żadnym wypadku nie jest tworem zamkniętym na pomoc z zewnątrz, szerszą współpracę, czy drobne uwagi nie tylko od znawców tematu, bo każdy zainteresowany Edwardem Stachurą jest mile widziany. Chodzi przede wszystkim o to, by znalazło się tutaj jak najwięcej informacji, które chcielibyście tutaj widzieć, a także te, o których chcielibyście powiedzieć innym (począwszy od imprez, koncertów w waszej okolicy, skończywszy na własnych przemyśleniach, artykułach, sugestiach odnośnie technicznej strony Stachuriady). Nasze skromne grono redakcyjne z chęcią przyjmie nowych, stałych współpracowników. Zapraszamy również do udzielania się na  FORUM , albo do bezpośredniego kontaktu z nami poprzez KONTAKT e-mailowy.