Stan wojenny
Nie spałem. Paliłem papierosy. Jednego za drugim. Okno i dzwonek byli moimi największymi wrogami. Miałem lęki. Spałem z matką w pokoju. Nie wiem, jakim cudem dochodziłem do szpitala.
Pamiętam, jak przyjechało wojsko przed dom i bawiło się z dziećmi. Byli to uśmiechnięci żołnierze, a myśmy myśleli, że oni są tacy nieludzcy... Był to straszny czas. Bałem się wychodzić na ulicę. Wychodziłem tylko po najpotrzebniejsze rzeczy. Dużo więcej wtedy czytałem, z pisaniem bywało różnie. Dużo czytałem o ludziach takich jak ja.
Stan wojenny psychicznie mnie okaleczył. Co najmniej przez 4-5 lat po zakończeniu stanu wojennego bałem się i stale wracałem do wydarzenia z listem... Jeszcze przed stanem wojennym wysłałem list do Wolnej Europy. Skarżyłem się, że nie chcą mi wydawać książki. Okazało się potem, że w Wolnej Europie była audycja złożona z moich wierszy. Była, była. Babiński słyszał!
Nigdy nie chciałem pisać o tamtych czasach. Nie mam głowy do tego, bo dla mnie to była hiperbola i parabola, z którą się nigdy nie uporam. Mógłbym tylko opisać, jakie były pogody za oknem... Były śniegi, o szóstej rano miałem zawsze nadzieję, że już się kończy godzina policyjna i mogę spokojnie wejść do łazienki. Nie wychodziłem w nocy z pokoju. Nie ruszałem się! Trochę przemyśliwałem i pisałem wiersze. "Wiersze-dzieci" rodziły się właśnie w tych okresach. Było to antidotum na stresy!
Andrzej Babiński przychodził do mnie i spowiadał mi się z różnych rzeczy: że go zamknęli, że chcieli go pobić, że - jak to Andrzej - narozrabiał w ZLP, że pojechał do szpitala, że wrócił i mówił: jak to dobrze żyć. Wszyscy "pałowali" go. Zadziorny był. Duszę miał jak lilija, a zadziorny był jak tygrys w klatce.
O stanie wojennym powstało dużo reportaży i filmów, lecz nie lubię tego oglądać! Tylko jeden film, ze Stanisławem Tymem, polubiłem trochę. Stan wojenny pokazany został tam na wesoło. W literaturze pozostała martyrologia, my lubimy cierpieć. Po paśmie cierpień zawsze przychodzi iskierka radości - tak mówiłem ostatnio ekipie telewizyjnej z Warszawy, ale jak ktoś jest urodzony pod gwiazdą cierpienia, to musi to sam przeżywać.
A ja urodziłem się pod gwiazdą cierpienia. Moja siostra, kiedy zobaczyła zdjęcie z mojej I Komunii, powiedziała: Ty już z twarzy, jak człowiek popatrzy, zostałeś stworzony do cierpienia. Tak. Jednak nigdy się z tym nie godziłem.
powrót