Wiesław Niesiobędzki


Stedowi

Cóż ci powiem ptaku usidlony,
cóż ci powiem tęsknoto drugiej
strony powiek?
     Że jest niebem ten błękit
     nad głową,
     że jest słońcem to
     co wschodzi i zachodzi?

Słowa, słowa, słowa:
Dawno już uknuto
spisek z ich brzmienia...

Leć więc ptaku
leć tęsknoto
prowadź tam
skąd dochodzi milczenie
naszych rozmów.



Milordzie

wyruszyłeś na szlak oniemiałych myśli
śladem błekitu powietrza
i nie dotrą do ciebie na jakikolwiek
ziemski adres
nasze zawołąnia ani gwiazda żadna
nie zagada

Nikt nie zobaczy tej dziury
jaka się teraz rozwarła
nie obejmie jej tęsknota
nie wyśpiewa wschód słońca

I to jest jeszcze jeden poemat
skoczyła ci do słów zjawa realna
Popłatałeś nogom drogi
rzekłeś do kwestora
biorąc z jego drogocennej tacy datki:
-Bóg zapłać.

A teraz ty dokąd
dokąd bracie sosen-śmigawek
dokąd duszo rogata
się wspinasz?

Twoja gitara poprzez rzępoły
szyn kolejowych śpiewa:
Nigdzie się stąd nie ucieknie
tu wsyzscy są na śmierć
chorzy...



Na grobie Stachury w 1-szą rocznicę śmierci
Północny cmentarz komunalny
W XV-2-10-14

Błogosławiona wolność obcowania
ze zgubą pragnień i wyprzedażą
siebie
Piękna niczym nieodwzajemniona
miłość
i jak samobójstwo tkliwą
jest cisza!
Ten który nieustannie pragnął
spotkać się oko w oko
ze sobą,
jest niechybnie zmęczony
i nie ma już pragnień.
Jest sam
absolutnie i słyszalnie
sam.
Uff! Jak przestrzennie
sprawiedliwie i dobrze.

Węglowa Wólka 24 lipca 1980


powrót