Wacław Tkaczuk

     Wokół Stachury

     /o programie tv w reżyserii Krzysztofa Bukowskiego, 1984r./

     ...narasta legenda. Przyjmując w tytule lokalizację: "wokół", program telewizyjny Krzysztofa Bukowskiego, który obejrzymy jesienią, nie zajmuje się legendą. Chce raczej wykazać, co rzeczywiście się w tym kręgu wydarza, jakie emocje, także intelektualne i moralne, znalazły tu ujście.
     Ale jeszcze kilka zdań o legendzie. Jest nieunikniona. Wcale jednak nie w tej mierze, o jakiej mogłaby przesądzać wyłącznie tragiczna śmierć poety - to już pięć lat minęło od 24 lipca 1979 roku: wtedy to odszedł człowiek, zaczęła się zawiązywać legenda. Najpierw czerpiąca z nieco próżnej, nawet jeśli serdecznej - dociekliwości, dzisiaj już na szlachetnym tropie: jest rodzajem egzegezy bogatej twórczości poetyckiej, prozatorskiej, a po części filozoficznej czy filozofującej ("Fabula rasa", "Oto").
     Właśnie to, że nie można (i nie trzeba) rozróżniać nurtów tej twórczości, że zbiera się ona w jakieś zdumiewające JEDNO, skupia tyle uwagi, budzi przywiązanie już prawie wyznawcze.
     Bo rozpoznano we wszystkim, co napisał Edward Stachura - prawdę. Gdy szukamy autentyzmu, a zostaniemy zobligowani aż prawdą (i do prawdy), możemy zachować się różnie. Ale fascynujące jest to, że ta chwila żąda wyboru. Lepiej będzie powiedzieć: czeka go... Dlatego tak spontaniczna odpowiedź przyszła ze strony młodych, którzy śpiewają Stachurę, komentują, pielgrzymują szlakami jego licznych wędrówek po Polsce.
     To samo rozpoznaje krytyk, gdy waży się na diagnozę:
     "Był poetą, który był poetą, a nie: bywał - poetą, który wiedział, że wszystko jest poezją".
     Program telewizyjny "Wokół Stachury" to jakby próba ukazania, jak ta diagnoza krytyka (Andrzeja Falkiewicza) odzwierciedla się - społecznie. Edwarda Stachurę grają teatry zawodowe i amatorskie, śpiewają aktorzy i ci, którzy dopiero z tej okazji dowiedzieli się, że umieją i chcą śpiewać (wśród teatrów amatorskich wiele też zresztą powstało w ten sposób i tylko dlatego).
     Czymś więcej niż ładnym gestem ze strony zawodowych aktorów jest ich udział w tych przedsięwzięciach (zaczął Wojciech Siemion jeszcze jesienią 1979 roku, od razu nadając swej lekturze Stachury w Starej Prochowni formy parateatralne). Zapraszając do udziału w programie Annę Chodakowską (jej interpretacja "Mszy wędrującego" jest już szeroko znana) i zespoły amatorskie (m.in. "Rapsod" z Białegostoku i "Fama" z Inowrocławia), realizatorzy składają dowód, że nie tylko rejestrują rzeczywistość, ale i - rozumieją. Oczywiście program "Wokół Stachury" to zaledwie jeden z możliwych rzutów topograficznych okolicy Stachury, zakreślającej znacznie szerszy krąg.

Antena, nr 33, 8.08.1984r.


powrót