Na wstępie chciałem się usprawiedliwić dlaczego tak długo Ci nie odpisałem. Otóż miałem mnóstwo pracy w domu; musiałem skosić wszystko zboże u siebie, poza tym chodziłem z kosą na zarobek. Z tej racjo moje przydługie milczenie.
Drogi Mietku cieszę się wielce, że uważasz mnie za przyjaciela (na honor nie pomyliłeś się co do naszej przyjaźni). Teraz, kiedy jestem daleko od Ciebie z dużym wzruszeniem wspominam moje wizyty do Ciebie i nasze rozmowy w Twoim małym pokoiku na poddaszu.
Przypomina mi się ta noc, gdyśmy razem spali, a właściwie przegadali. Miałeś w sobie coś, co było i u mnie. Może to była ta miłość do sztuki; może to gorycz do ludzi; może to samo smutne spojrzenie, może wreszcie ta nasza nieodstępna "dumna i radosna nędza"... nie wiem. Wiem tylko, że z mojej strony nasza przyjaźń nie pokryje się nigdy rdzą zapomnienia. List Twój nosze przy sobie i często go czytam w chwili rozterki i smutku. Pozwala mi przetrwać ciemne godziny, dodaje mi sił do walki, do pracy nad sobą. Za to przyjacielu, serdecznie Ci dziękuję.
Drogi Mój posyłam Ci kilka nowych moich rzeczy. Napisz, które Ci się podobają (jeżeli w ogóle jakiś Ci się będzie podobać). Może z tego coś wybierzesz co się da przepchnąć.
Nie wiem czy masz coś nowego?
Czytałem Twoje pejzaże w "Ziemi i Morzu". Bardzo są fajne. Szczególnie ta fraza gdzie:
Matka zmierzch leje z mlekiem
do blaszanej konewki.
Piękny jest pejzaż IV. Te długie zdania są jak ta: "równina szaro-zielona" jak te "mgły idące łęgami do rzeki".
Wprost cudowna jest ta fraza gdzie mówisz (przepraszam za nieścisłości - nie mogę znaleźć tego numeru)
Dziecko staje przy oknie
Patrzy w głąb zorzy wielkiej
B a j k i l e c ą n a u g ó r <--------------------- pierwszorzędne
Szkiełko w ziemi przebłyska
Co tam się dzieje z Twoim Pierrot'em? Czy namalowałeś już tę kompozycję "Pierrot i dzieci", którą mi pokazywałeś? Przyślij mi coś swojego, jeżeli masz. Napisz mi o swoich wrażeniach z obozu plenerowego. Obecnie więcej maluję niż piszę. Wychodzą mi nieraz wcale ładne rzeczy (oczywiście porównując je tylko z moimi poprzednimi pracami). Pozdrów Ryśka Debisa i Tomlika jeżeli są z Tobą, lub, jeżeli ich spotkasz. To już chyba wszystko. Z niecierpliwością oczekuję na odpowiedź.
Rady Twoje są dla mnie jak pochodnie, które pomagają mi przejść przez las szarej codzienności.
Serdeczny uścisk dłoni.
Sted.
P.S. Nie wiem czy czytałeś książkę Vercorsa "Oczy i światło", która niedawno się ukazała. Jeżeli nie, to przeczytaj- warto.
Autoportret
Nie było gwiazd - srebrnych motyli.
Nie było.
Co było?
Była noc, czarna noc
jak gdyby wypluta
ustami kominiarza.
Była noc,
czarna jak kłamstwo,
doskonalsza od sfałszowanej melodii.
Co było?
A potem
Było zmartwychwstanie z motylami.
Potężna jesteś poezjo!
***
Motto:
Ludzie umierają
i nie są szczęśliwi
- Albert Camus -
Brudny pijak
stuka w lustro
pełnym kieliszkiem.
Stara babka
czarne kuleczki różańca przesuwa.
Czarne kuleczki jak minuty godziny mijają
Jakiś ogrodnik
smukłe tulipany
blaszaną konewką podlewa.
Którego z tych ludzi
śmierć choć trochę oddali.
A więc
babka może stukać w lustro kieliszkiem
ogrodnik przesuwać czarne kuleczki
pijak podlewać tulipany.