Lublin 13 I/58


Kochany Mietku!


Co słychać u Ciebie? Napisałem Ci przed świętami list, na który nie odpisałeś. Przypuszczam, że na pewno masz dużo roboty i dlatego nie odpisałeś.
Mój pobyt w Lublinie prawdopodobnie dobiega końca. Miałeś jednak rację mówiąc mi kiedyś, że nie potrafię studiować, gdyż jestem włóczęgą z urodzenia. Wyobraź sobie, że mam teraz kupę kolokwii których się nie obawiam absolutnie (a nie mam jeszcze wyrobionego indexu).
Nie wyobrażasz sobie jaką męką jest dla mnie załatwianie tego rodzaju formalności. Poza tym, cholerny kłopot z łaciną. Nie byłem na żadnym lektoracie. Lektoraty z łaciny są zawsze o wpół do ósmej. Trzeba jeszcze przed tym zjeść śniadanie w stołówce. Aby więc zdążyć trzeba wstać przynajmniej za 15 siódma. Jakżesz mogę wstać tak wcześnie, jeśli co dzień kładę się spać o drugiej, trzeciej nawet o czwartej, gdy mam ciekawą książkę. Dochodzę do wniosku, że najlepiej będzie gdy zrezygnuję ze studiów. To nie dla mnie. Bardzo dużo czytam i piszę. Myślę, że pod względem będziesz ze [mnie] zadowolony. Nadal żyję jak nędzasz, ale to nic. Jestem pewien, że ucieszą Cię moje nowe rzeczy. Włożyłem w nie całą ironię i ból jaki mnie ogarnia.
Napisz mi Mietek bardzo szybko co o tych rzeczach myślisz. Daj je gdzieś.

Twój przyjaciel - Sted.




Najlepszy człowiek świata

To był jakiś bardzo dziwny człowiek.
Niski, ciągle pochylony, z oczami wpatrzonymi w ziemię, jak
gdyby czegoś szukał. Nosił stare, zniszczone palto nijakiego
koloru i nie mniej zniszczony, filcowy kapelusz.
Trudno było określić jego wiek. Chodził szybko małymi krokami,
zmarszczki jednak wokół nieforemnych ust, przeczyły młodości
jego kroku.
Zajęcie jego było nie mniej dziwne niż on sam. Chodził i zbierał
małe, kolorowe szkiełka. Nie wytrzymałem i spytałem go po co mu
tyle kolorowych szkiełek. Wtedy powiedział mi, że chce zbudować
drugie słońce, kolorowe, ładniejsze. Mówił mi, że nigdy nie wie
czy słońce, które wieczorem zachodz wzejdzie nazajutrz. Bał się,
że po nocy może przyjść druga noc, a potem trzecia...
- Jak dzieci będą się mogły wtedy bawić? - pytał - A ptaki
gdzież będą szukać pokarmu? Przecież nie zobaczą małych muszek,
gdy będzie ciemno. I sarny z młodymi jelonkami nie trafią do
wodopoju - mówił dalej - i matki nie zobaczą uśmiechów swoich naj-
młodszych, i statki zabłądzą na wielkim morzu, i chłopi nie
trafią do młyna, i spóźnieni przechodnie mogą wpaść do wody
przechodząc przez most, i pszczoły nie odnajdą swej królowej, i
tancerki pogubią korale, i pijacy rozbiją swe nosy, i włóczęgi
nie odnajdą stogów siana, i babule nie zobaczą dziur w skarpet-
kach, i dzieciaki pozamieniają buciki, i złodzieje pokradną ob-
razy, i lis wyniesie kury,
i poeci pogubią ołówki, i staruszko-
wie nie odnajdą swoich lasek, i pies z kotem się pogryzie, i
linoskoczek spadnie, i redaktorzy dobry wiersz wrzucą do kosza,
i myśliwi zastrzelą kotną łanię, i przechodnie nie zobaczą
kapelusza żebraka, i kogut zapomni śpiewać, i Andersen nie napi-
sze bajek, i gitarzysta uwiedzie żonę, i wilk dogoni szaraka, i
piękne kobiety nie będą mogły patrzeć w zwierciadła, i kot
wyliże konfitury, i mężczyźni nie zawiążą krawatów, i tulipany
powiędną na oknach i w ogóle, w ogóle... Tak. -
Porzerwał, szybko łapał oddech mrugając powiekami.
Po chwili dodał jeszcze:
- Teraz muszę się bardzo śpieszyć, bo zdaje się, że już niedługo
słońce schowa się na zawsze. -
Milczałem.
Odszedł jak zwykle pochylony, z oczami wpatrzonymi w ziemię.
Dobry mały, kochany człowieku. Tak bardzo pragnę, byś jak
najprędzej zbudował to swoje kolorowe słońce.
Wtedy będziemy mieli dwa słońca.
To kolorowe i Ciebie.

_________
     Opowiadanie "Najlepszy człowiek świata" ukazało się drukiem w 1958 r. w "Tygodniku Powszechnym" (nr 3), jako druga publikacja Stachury.



***

Smutno w morskim królestwie smutno
Neptun popełnił samobójstwo!

Ale to jeszcze nic!

Powiesił się do góry nogami
tak że korona wypłynęła na powierzchnię
i porwali ją piraci
z szabelkami na uszach
Teraz nie może być nowej koronacji
Piraci żądają wielkiego okupu
Domagają się od mężczyzn-ryb ich żon
Smutno więc bardzo rybakom
Tylko delfin - żydek zaciera skrzela
Sklepik gdzie można kupić łzy
prosperuje świetnie

Rybki płacą i płaczą.



Perpetuum mobile

Karuzela ma kolor niemytych okien
Zeloni fakirzy
przechodzą przez ucho igielne
Epikur w butelce
Mucha na lepie
Jaszczurki się gonią
pomiędzy palcami
A największa jest siła dośrodkowa



Śmierć wyobrażeń

Ręce stachury nad zatrutą studnią

Najpierw nogę oderwałem swoją
plusk był cichy
jakbym jaszczurkę nadepnął
Potem po kolei spadały
lewa noga
brzuch
tors
głowa
w końcu ręce pozostały same
które nie miały już co odrywać

i jak skrzydełka fru-fru

uleciały w niebo



Grabarze wypowiedzieli wojnę nieśmiertelności duszy

Dusza jest na pewno na języku
rzekł jeden
- co ty
w uszach -
- nie
w oczach -
- skąd
w nosie -
- przepraszam rzekł piąty
dusza jest w złotych zębach
I wyjęli grabarze duszę

-Teraz chodźmy się napić eliksiru życia -

(Autor grabarzy nie wini)



Zabawy dziecięce

Jedni oczami umarłych rodziców
grają w Kulki
Drudzy cytrynowym żebrakom
wykradają buty
Inni z oderwanych skrzydeł motylich
układają śmiech
Ci znowu w różowe paluszki biorą sen
i farbują go na czarno.
A Bóg stoi obok.


_______
     Wiersz "Zabawy dziecięce" zamieściła w nieco zmienionej postaci "Współczesność" (nr 13) w 1958 roku.



[możliwe, że dalsza część jest treścią kolejnego listu, tego nie jestem w stanie stwierdzić - przyp. Stachuriady]



Mietek. To moje ostatnie S.O.S. do Ciebie. Jestem bez grosza. Nie mam ni stypendium, ni akademika. Wsadź to do jakiegoś pisma. Wiem, że są to dobre rzeczy. Jeśli jednak uważasz moją prośbę za bezsensowną to możesz sobie tymi rzeczami wytrzeć dupę. Twój wielki statek może minąć moją maleźką żaglówkę. Ja i tak trafię na wybrzeże umarłych. Możesz mi nie odpisywać, jeśli nie czujesz ochoty.

Pozostaję zawsze pełen szacunku
Sted




***

Jednakowo piękna jest noc, jak śmiech obłąkanego w tej nocy. "A piękno jest początkiem przerażenia". Ja jestem owym szalonym, dla którego nieważna jest kieszeń, do której mogę wsadzić 100 zł, a dziura w kieszeni, z której może wylecieć ostatnia nadzieja - zaproszenie na bal samobójców. Wierzę w siebie tak jak nie wierzę w "Świętych obcowanie" i "Grzechów odpuszczenie". Bo ja żadnym wstrętnym kretom i szczurom nigdy nie przebaczę. Jeśli jest Bóg, jeśli Bóg mnie stworzył, jestem jego częścią - częścią Boga i też będę sądził ludzi jak oni będą mnie sądzić. Los kazał mi zostać włóczęgą, matką włóczęgi jest poezja. Przyjaźń jest dla mnie zbyt szlachetnym uczuciem, bym po Twoim milczeniu, mógł jeszcze Cię o coś prosić. Zbliża się już balet biały północnych czarownic, a ja nadal chodzę w trampkach. Ej przyjaciele moi, przyjaciele. Puszkin miał rację. Nie ma sprawiedliwości. "Piękno jest absolutną sprawiedliwością".


Powrót