Lublin przeklęty. 26 IV/1959


Drogi Mój!


Za obowiązek sobie poczytuję pisanie do Ciebie, mimo Twojego milczenia, bo swój debiut właśnie Tobie zawdzięczam jak wiele innych rzeczy, których nie mogę się wstydzić, a które przypomniały mi się w tej chwili...
     Nazywam się chory, a Tobie jak się wiedzie. Czoło mam jak narcyz w ekstazie a Twój tomik bardzo chciałbym i swój też chciałbym pielęgnować.
Nie wiem czemu ogarnęła mnie nagle taka czułość, że bardzo pragnę ujrzeć Twoją twarz, jakby z El Greca Twoja twarz. Nie gniewaj się i nie śmiej się ze mnie tak dziwny dzisiaj jestem, że chciałbym sobie popłakac albo błysk noża w to najpiękniejsze serce kozy.
Wysyłam tę kartę na adres Twoich Rodziców.
Nie znam Twojego adresu. Pozdrawiam Cię i Twoją żonę pozdrawiam. Witaj Inka. Żegnajcie Kochani!

Twój śp. Sted.




Powrót