Stołek barowy był bardzo wysoki. Miałem wrażenie, że nie ma nikogo powyżej mnie oprócz wysmukłych butelek z wódką na półkach za kontuarem. Pocieszałem sie tym, że moja butelka była poniżej. Koniec szyjki sięgał mi mniej więcej przełyku. To był dobry znak. Piłem więc w spokoju ducha, że przypadek jest po mojej stronie.
Obok mojego stołka siedział jakis smutny mężczyzna, odwrócony do mnie tyłem. Rozmawiał z kimś, kogo nie widziałęm. Głos miał cichy, dziwnie miękki i bardzo wyraźny. Zdawało się, że nie ma nikogo, kto by potrafił zaprzeczyć jego słowom. Twierdził, że wódkę można porównać tylko do Wnieboswstąpienia i że pijacy są największymi filozofami świata. - W XX wieku - mówił - jedyną czynnością nie pozbawioną sensu jest walczyc o pokój, albo systematycznie pic wódkę. -
Podziwiałem jego piękną, kształtną głowę i zastanawiałem się kim może być ów człowiek.
- Zdziwienie prosze pana umarło pod sukniami ladacznic, pozostał tylko smutek i trzeba kochać swój smutek tak, jak kochaliśmy nasze zabawki w młodości. Dlaczego nam starszym odebrano nasze zabawki? Przecież nie możemy bawić się bombą wodorową. - Z powodzeniem mógł być lekarzem. Diagnozy stawiał bardzo trafne i na pewno podobałyby się pacjentkom.
- Niech pan nigdy nie płacze w obecności ludzi, kochany panie - ciągnął dalej - łzy pana będą ściekać po nich jak woda po psie. Ale będą dla pana zawsze przerażająco uprzejmi. Nawet napiją się z panem gwoli tradycji, by zadośćuczynić obyczajom odwiecznym. -
Niewątpliwie byłby wielkim poetą, chociaż prawdopodobnie nie publikowano by jego utworów.
- Niech pan mi uwierzy. To już się stało prawem tak, jak prawem są odjeżdżające pociągi. Pan mówi o sprawiedliwości? Sprawiedliwość jest jak bluff w pokerze. Sprawiedliwy jest ten, kto ma najwięcej pieniędzy i kto najwięcej bluffuje. Niekoniecznie trzeba wyfilować cztery asy, by wygrać. Nalałem sobie kieliszek. Mógł z równym powodzeniem objąć katedrę profesora logiki. Audytorium miałby bardzo liczne i różne, chociaż nie byłby w zgodzie ani z Arystotelesem, ani z Kartezjuszem.
Trąciłem lekko butelkę i wychyliłem jednym haustem zawartość kieliszka.
- A w ogóle życie trzeba wychylić jednym haustem jak kieliszek polskiej wódki, o właśnie jak ten pan obok nas. -