Muszę niestety po raz drugi pisać do Ciebie, gdyż uparcie milczysz z niewadomych mi powodów. Cóż się stało przyjacielu że mi nie odpisujesz?
Wiem, wiem, że praca przedegzaminacyjna, dyplom itp., ale drogi mój, czy naprawdę nie masz ani chwileczki czasu? Wybacz, ale nie wierzę w to, byś nie znalazł chwyli, by maznąć mi parę słów, które dla mnie są zawsze tak drogie i bliskie.
Naprawdę Mitku bardzo mi przykro!
Odpisz mi jeżeli chcesz.
Posyłam Ci kilka nowych rzeczy!
Edek
(Napisz, które chciałbyś przepchnąć)
Odjazd
Mieczysławowi Czychowskiemu
Nieforemne słońce
beznamiętny więzień
wciśnięty między wargi chmur
znikający pociąg
białe chusteczki targane wiatrem
białe motyle...
białe komary...
a ona stoi na peronie
Flegmatyczny więzień
zawiesił sie na jej szyi
Dwie łzy kapnęły mu na palce
Puścił ją
Musiały byc gorące
jak jej miłość
Poezja
Czajnik na piecu
jak czerwony dzwon
z wysmukła szyją
a dzwon jest jak sakiewka
z której wyjmuje się marzenia
a marzenia to motyle
które nie chcą wlatywać
do czerwonego czajnika
Groteska
Kiedy słońce rozbili
o swe czarne sumienia
zapalili papierosy
Bo w ciemności
ludzie z papierosem w ustach
czują się pewniejsi
bo to tak jak noc z księżycem
a gdy cisną papieros
to jak spadająca gwiazda
***
Daltonistom z potrzeby
Tępymi nożami
kroili słowa jak kiełbasę.
Zakładali towarzystwo ochrony zwierząt
O litościwi ofiarni mecenasi.
A w pokoju
w czterech ścianach
trzebocąc skrzydłami
umierał motyl
nadziany na szpilkę.
Ręka
Zawieszona ręka
jak zwiędły kwiat
Mucha po niej łazi
szybko przebiera nóżkami
Okropna mucha
O zjawił się pająk
szybciej przebiera nóżkami
Okropny pająk
O ręko ręko drgnij
Nie
Tę rękę można przykryć
czarnym suknem
Moje lusterko
Moje lusterko
ma wychudłe policzki
i dobre niebieskie oczy
jak rzeki pełne ryb
Moje lusterko
ma zielone spodnie
wytarte na kolanach
i brązowe skarpetki
z dziurami na piętach
Moje lusterko
ma czerwone zdarte półbuty
od ciągłego łażenia za miłością
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Ale kolorowe jest to moje lusterko
***
Włóczęga jestem
co późną nocą
gwiazdy wykrada
i rozdaje ubogim
Włóczęga jestem
bez czapki
z długimi włosami
w których noc się bawi z gwiazdami
Stary drelich mam na plecach
i spodnie wytarte na tyłku
Dobre duchy - w mych kieszeniach
no i księżyc
największa złotówka
Więc gwiżdżę, gwiżdżę na bogatych
i razem ze mną wiatr gwiżdże na nich
bo to przecież księżyc mi strącił
księżycową złotówkę -
z wysokiej topoli
Ja żem tylko
kieszeń nastawił.
***
Chciałbym namalować obraz
jasny ogromny jak świat
- - - - - - - - - - - - - - - - - -
Z nieba spadałyby gwiazdy
na głowy szczęśliwych nędzarzy
Garbaci mieliby kolorowe krawaty
i wyglądaliby jak śliczne laleczki
Dzieci nie miałyby pałąkowatych nóg
i brzuchów wydętych jak saksofon
Pod mostami byłyby tylko przęsła
a na bezdrożach tylko wiatr
Chciałbym namalować taki obraz
***
Zamknęli nas w czworokątne klatki
Ucięli nam skrzydła
i kazali śpiewać o miłości
A kiedy ktoś przyprawiwszy sobie skrzydła
które sam
mozolnie woskiem zlepiał
uciekł z klatki
by śpiewać o miłości
ogłosili go wiatrem
Z początku śmiali się wesoło
a potem zaczęli kierować lusterka
na jego skrzydła
i stopił się wosk
A kiedy niesforne dziecko
wróciło do klatki
zaczęli opowiadać z słodkim uśmiechem
jak to niedobry król nie chciał puścić
Dedala i jego synka do ojczystych Aten
Lecz pamiętajcie
wy, o twarzy małpio-kreciej
nie wszystko topi się
od blasku lusterek.