Aleksandrów-Kuj. 10 XI/1937


Przyjacielu Mój!


Tak, przyjacielu nie dlatego, że przepchnąłeś moje wiersze, że włączyłeś mnie do grupy "Kontrasty", że podpisałeś moje nazwisko pod "programem", do którego nic nie włożyłem, nie dlatego, że od pierwszej chwili naszej znajomości byłeś moim serdecznym przyjacielem.
Mietku! ogromnie jestem Ci wdzięczny za to coś dla mnei uczynił. Na honor, postaram się nei zawieść Twego zaufania do mojej osoby. Głęboko i długo analizowałem "program" grupy.
Nie potrafiłbym lepiej tego napisać. W każdym razie podpisuję się pod nim całym swym umysłem.
Chyba dobrze zrobiłeś usuwając tę zwrotkę, może nie tak nieszczęśliwie udaną ile gmatwającą niepotrzebnie sens wiersza. Wyobrażam sobie moją profesorkę z liceum, która mówiła mi, że ze mnie nigdy nic nie będzie.
Drogi Mój,
teraz połączeni, wspólnymi siłami walczyc będziemy o prawdziwą poezję nie sztandarową sloganową socrealistyczną ale o poezję której dziećmi byli Norwid Czechowicz i Jesienin. Naszym zadaniem winno być prowadzenie dalej ich chwalebnego i pięknego dzieła.
     "Doprawdy starzec wybaczy, stracił już z oczu jabłko". Mietku uczęszczam do Akademii Sztuk Pięknych w Toruniu na wieczorowe zajęcia. Bardzo dużo się tam nauczyłem. Poza tym pracuję nadal.
Piszę wieczorem, kiedy wszyscy idą spać, aczkolwiek kłócę się z matką, która mówi, że za dużo nafty wypala się w lampce. Cieszę się bardzo, że jesteś zdrów, bo zdrowie Kochany - to najświeższa poezja.
     Kochany Mietku, bądź tak dobry i przysyłaj mi każdy nowy numer "Kontrastów". Chcę żyć życiem młodych ludzi Wybrzeża, którzy tak sedecznie i przyjacielsko mnie przyjęli. Ściskam Cię "leworęki Norwidzie".

Twój Edek.


P.S. Serdeczne życzenia pięknego współżycia z racji Twego ożenku, przyjmij od kochającego Cię przyjaciela.
Zasyłam Ci kilka nowych wierszy, według mnie najlepszych z moich rzeczy.


Pieść I

Liście -
rude gwiazdy pod stopami.
Uciekły bociany
za las, za pole daleko
zabrały ze sobą
Kochane słoneczki.
Oj, zabrały!
Poszła dziewczyna
za bocianami po słońce
z zielonym koszykiem.
Rozpłakała się stara matula na miedzy.
Siwe włosy
W siwej mgle jeszcze bielsze
a wrony czarnym krzykiem
przerzynały siwą mgłę.


Pieśń II

Sedruszka
żółte serduszka topoli
wdeptane w błoto
- - - - - - - - - - - - - - - -
Najpierw były pączki
zielone brzuszki,
potem listki
jak dzieci u rączki.
Ominęła dzieciństwo
tocząca się kula
ludzkiego zła.
Przywlokła się pora
zabłoconych kaloszy w alejach.
Chyba wróciła się kula.
Niedobry wicher
połamał nogi motylom i liściom
a nie chciał kręcić wiatraków
zły wicher
Płakała wysoka topola
Padały serduszka
na drogi i pola
i nikt nie zbierał tylu serc.
O, melancholio płaczących topoli
pozostań.
Ludzie depcą po sercach.


***

Odnalazły się marzenia,
które włożyłem kiedyś
do dziurawej kieszeni,
gdy noc
wielka wrona
leciała do rzeki przejrzysto-dobrej.
Tamtej nocy
nietoperze pożarły wszystkie gwiazdy -
białe motyle
Zostały tylko - czarne motyle
Prawda
była wtedy jak księżyc
toczący się po gładkim zwierciadle
przez cztery tygodnie.
Odnalazłem marzenia -
gruby kij dębowy,
którym będę zabijał czarne wrony

_______
     Wierszem "Odnalazły się marzenia" zadebiutował poeta na łamach "Uwagi" (nr 6).


Powrót