Spośród przeszło stu listów, kart pocztowych i widokówek, które słał do mnie Sted z różnych stron świata i Polski, wybrałem kilka. Pochodzą mniej więcej z tego samego okresu. Natomiast fotokopie zawierają najstarszy z listów, jaki od Steda otrzymałem (był wówczas w tzw. jedenastej maturalnej klasie w Liceum w Gdańsku, gdzie przyjechał po opuszczeniu wspólnego nam ogólniaka w Ciechocinku), oraz list z okresu batalii Edka o wydanie mojego spóźnionego o lat osiem tomiku.
W-wa 3 III/1964
Drogi Januszu,
dziękuję bardzo za list i dziękujemy bardzo za cytryny i pomarańcze. Tu u nas marzyć nie można, żeby kupić. Jak się coś takiego pokaże, to za godzinę już wszystko rozchwytane. A pomarańcz w tym roku i w ubiegłym nawet nigdzie nie widziałem.
Janusz, wysłałem Ci numer "Kultury", gdzie są Twoje wiersze. Czy dostałeś? W "Iskrach" ciągle nic nowego. Jeszcze trochę poczekamy. Nie martw się. Co słychać u Ciebie? Czy dostałeś forsę i jak z Twoją robotą? I co piszesz? Jak Ci idzie? Przyślij jak coś masz. Proszę bardzo.
Pisał do mnie Mietek Czychowski. Przysłał mi bardzo dobre wiersze. Spróbuję jeszcze raz uderzyć do Fedeckiego. Może wydrukuje.
U mnie ciągle bryndza, że piszczy. Złożyłem podanie o stupendium Borowskiego. Czekam. I czekam na list od Ciebie. Jak się czuje Żona Twoja. Pozdrawiamy Ją serdecznie i Ciebie tak samo. Odpisz prędko.
Sted.
__________
W "Iskrach" Stachura dowiadywał się, pilnował wydania mojej pierwszej książki. Mieczysław Czychowski, wielki przyjaciel Steda i mój, znakomity poeta i plastyk, mieszkający od przeszło dwudziestu lat w Gdańsku (urodził się i wychował na Kurpiach w Dzboninie).
W-wa 31 XII/64
Drogi Januszu,
jest dziesięć po jedenastej, za niecałą godzinę Anno Domini 65 i chciałbym bardzo a także i Zyta życzyć Wam Dobrego Spokojnego Szczęśliwego Owocpięknego Nowego Roku.
Ja Ci jeszcze życzę tego, czego i sobie: parę wierszy, mój Boże. I żeby to tak nas nie zabijało bezlitośnie.
Dostałem Twój krótki list. Nic mi nie piszesz o Twoim tomiku, a ja już go widziałem jakieś dwa tygodnie temu w "Iskrach". Powiedzieli mi tam, że wysłali Ci. Napisz - zadowolonyś? I kiedy ewentualnie będziesz w W-wie?
Ja teraz czekam na egzamin magisterski i ciężko powolutku, coraz wolniej, coraz straszniej próbuję pisać. Chcę skończyć tom opowiadań tak zwanych, ale kto wie, co to jest.
Masz nowy wiesz albo dwa? Przyślij. I ja ci przyślę coś.
Tak się cieszę, że jakoś doszliśmy do zgody. I bardzo się cieszę, że chociaż ciężko pracujesz, to jakoś Ci się układa i mieszkanie i w ogóle.
Trzymaj się. Ściskam
Sted.
Pozdrowienia i życzenia od Zyty dla Twojej Żony. I ja się kłaniam.
__________
Wspomniany tomik został już wydany, choć ja jeszcze nie otrzymałem egzemplarzy autorskich. Motyw egzaminu magisterskiego tu i w innych listach - Sted do końca, tzn. do chwili odbronienia pracy magisterskiej z Henri Michaux, na przemian pokpiwał z siebie lub z trudem przekonywał się, że jednak magisterkę zrobi. Powodem owych niedowierzań nie był oczywiście brak znajomości materiału czy też trudności lingwistyczne (Stachura posiadał wyjątkowe uzdolnienia językowe, poza tym francuski znał od kołyski równie dobrze jak polski), ale niezależna cygańska natura poety, który poza własną twórczością nie planował nigdy niczego, obawiając się, że plany te i konieczność ich realizacji na tyle mogą go terroryzować, że pisaniu przeszkodzą.
W-wa 24 II/65
Drogi Januszu,
chciałem Ci w pierwszych słowach tego listu powiedzieć, żebyś się przypadkiem nie martwił artykułem Pana Juliana Rogozińskiego we "Współczesności", gdzie pomieszał Ciebie z resztą, P. - dawnym Twoim przyjacielem, a teraz ściągaczem, Dziubą i tak dalej.
Myślę więc, że tacy ludzie jak Pan Rogoziński i takie artykuły nie powinni mącić Twojej zasłużonej radości. On się literaturą zajmuje - to już wszystko rozumiesz. Ja może więcej niż Ty byłem oburzony jego paranoją. Powiedziałem to Drozdowskiemu - ale Wy drukujecie górna w tym Waszym piśmie. Myślałem z początku coś napisać, ale tu naprawdę szkoda czasu, którego mamy tak mało, jak piszesz.
Słuckiemu pożyczyłem Twój tomik, bo on to nic nie kupi i kiedy jest pora "Ekspresu Wieczornego" po obiedzie, to też nie kupi gazety, ale chodzi i pożycza. Będę Cię o tym dalej informował.
Mnie nareszcie dali w poniedziałek nagrodę za to opowiadanie konkursowe związane z W-wą i jest, jeśli chodzi o to, nieźle. Jest teraz u mnie mój biedny przyjaciel z Poznania, którego chcę przyodziać i w ogóle.
Wysyłam Ci "Przystępuję do Ciebie". Drukowała to w całości w dwóch partiach "Twórczość". Tak, że jest to niejako rzecz już wydana.
Smutny Twój list i mnie to nie dziwi. Ale trzymajmy się. Mówię to również do siebie. Masz chyba lepiej w własnym mieszkaniu. Rób swoje, zawsze Ci mówię i bzdurami przejmuj się krótko.
Ciekawy jestem Twojej recenzji. I chyba mnie rozumiesz. Gdybyś wpadł do W-wy, to napisz kiedy.
Na razie tyle, Stary
Ściskam Cię
Zyta dziękuje za pozdrowienia i pozdrawia serdecznie Was troje.
Sted.
__________
Dotyczy napastliwego artykułu we "Współczesności" Juliana Rogozińskiego i ustawicznych spraw niedoboru pieniężnego poety.
W-wa 4-8/1965
Drogi Mój,
Michael Deguy przysłał mi przekłady Twoich rzeczy, które zrobiliśmy w Paryżu. Mam jeszcze "Ars poetica" i "Tristis hiems". Poprawię coś tam przy nich i prześlę Ci również. Nic nie piszesz. Co z wierszami w "Kulturze"? Mało czytam współczesnych periodyków, prócz codziennej gazety, więc nie wiem czy poszły, czy też nie.
Miałem wpaść do Ciebie, bo byłem niedaleko. W Gnieźnie odwiedzić chorego przyjaciela.
Zrobiłem egzamin magisterki, jest to jedna z najśmieszniejszych rzeczy tych ostatnich dla mnie czasów. Idę gdzieś w połowie września. Chciałbym jeszcze przedtem zobaczyć raz się z Tobą. Wszystko jest dobrze. Pieniędzy oczywiście nie jest za dużo. A muszę zdobyć. Chcę trochę zostawić Zycie na ten nieokreślony czas.
Piszę jak rzadko włąściwie jak nigdy. Podobnie rozpęd miałem pisząc "Dużo ognia". Mam tego, co trochę słyszałeś, już przeszło dwieście linijek i ciągle się zanosi na dużo więcej. Napisz czy jesteś w Ciechocinku i co dalej.
Co się dzieje w kółkach, klubach i orientacjach nie wiem. Do Związku zakazałem sobie chodzić. 7 czerwca wychodząc z tej trupieciarni powiedziałem sobie, że nie wejdę tam przez rok. Więc nie wiem nic i nie mam wiedzieć najmniejszej ochoty.
Taki jest mniej więcej obrót rzeczy. Ściskam Cię i pozdrawiam. Jeśli chcesz odpisać to lekko się pośpiesz.
Sted
Pozdrowienia najlepsze od Zyty dla Trójki.
__________
List charakterystyczny dla poety, pisany niejako na postoju, w trakcie zaawansowanej pracy nad książką (Po ogrodzie niech chyla szarańcza). O motywach opieki Steda nad chorymi przyjaciółmi, przebywającymi czasowo na leczeniu w Gnieźnie w Szpitalu Psychiatrycznym (tzw. "Gdziezno-Dziekanka"), piszę w artykule (wymieniany tu i dalej artykuł ukaże się w następnym numerze 9/81 wybór wierszy pt. Wiersz i jego wiara przełożył i wydał w PIW-ie Stachura w 1977 r.
W-wa 29 XII 67
Janusz,
Leszin zaproponował mi zrobienie wyboru wierszy do "Rocznika poetyckiego", który zamierza wkrótce wydać i na który ma pieniądze, które też zamierza wydać. Ale pieniądze są tu ostatnią sprawąmnie interesującą. Zgodziłem się na to, po pewnym namyśle. Powiedziałem, że przyjmuję to, ale jako tak zwaną robotę zleconą, bez wchodzenia do ewentualnego kolegium "Rocznika". Leszin, jak Ci może wiadomo, pożarł się mocno z Hybrydowcami, a zwłaszcza z panem Gąsiorowskim i ja się nie chcę w to mieszać. Mnie to ani ziębi, ani parzy. Próbowałem niemniej pogodzić Leszina z Gąsiorowskim, tłumacząc Leszinowi, że ze mnie dużej pociechy i tak mieć nie będzie, a z Gąsiorowskim dogadywali się przecież bardzo długo i w ogóle jest to robota, która G. odpowiada, w przeciwieństwie do mnie. Ale nic z tego nie wyszło. Więc robię wybór wierszy i reszta mnie nie obchodzi.
Widziałem w materiałach, które już są, Twoje trzy wiersze. Czy mógłbyś nadesłać jeszcze parę wierszy, trzy, cztery, mogą być drukowane, myślę. Osobiście nardzo bym prosił o ten wiersz, który mnie tak zachwycił, wiesz o którym myślę. Ten, który mówiłeś mi. Drukując go w roczniku będziesz mógł śmiało drukować go również gdzie indziej.
Przyślij więc go i parę innych na adres Studencka Agencja Wydawnicza W-wa, Mokotowska 48, Hybrydy.
Korzystając z okazji życzę Szczęśliwego Nowego Roku
Sted.
Gdybyś mógł przysłać wiersze możliwie szybko, to byłoby bardzo dobrze. Złych wieszy oczywiście nie przyślesz, bo takich nie masz i nawet chyba nie potrafiłbyś napisać, ale przyślij te z dobrych najlepsze, a jeśli wszystkie najlepsze to przyślij ulubione, a jeśli wszystkie ulubione to niech decyduje los.
Tym słowem kończę.
Sted
__________
Dotyczy prac przygotowawczych do wydania publikacji Za progiem wyboru (taki ostatecznie przybrała tytuł, jako suplement do niej wydany został mój poemat Trzynaście miesięcy).
W-wa 5 XI 68 r.
Drogi,
Twoje sny o tym jak rzucają mnie w przepaść i Zyta jako oszalała wdowa - są eufeministycznie mówiąc, straszliwe. Sen - mara, Bóg - wiara, mam wiarę, że nie spełnią się, a przynajmniej nie szybko.
Drogi! Dwa Twoje piękne wiersze idą w "Twórczości" w jednym z najbliższych numerów. W najbliższym idą dwa Wojtka. Wracając do Twoich, to (jeszcze to sprawdzę): "Miesiąc adwentowy" i "Miesiąc ptaków z Kapitolu". Więc bądź łaskaw nigdzie tych dwóch nie posyłać.
Ruszyła sprawa rocznika, dla którego robiłem wybór wierszy (pięć Twoich tam jest między innymi). Leszin mówił mi, że rocznik jest po cenzurze. Teraz chce, żebym objął dział prozy w kwartalniku, który ma wydawać pod nazwą, zdaje się"Orientacja". Ale wiesz, jak jest.
U nas bida. Kończę powoli "Całą jaskrawość". Im prędzej oddam do Wyd. tym prędzej będzie forsa. Dużo mamy długów. Dużo.
Janusz, z załatwieniem wierszy w innych redakcjach, to nie trzeba do tego, myślę, mojej ręki. Wyślij im sam i na pewno pójdą. Myślę, że rozumiesz mnie.
Twoją recenzją o mnie dla "Pomorza" nie przejmuj się zupełnie. Najważniejsze w końcu, że Ty ją napisałeś, a ja ją przeczytałem.
Pozdrów Wandę i Nonę i Darię. Tudzień Włodka Paźniewskiego. Poękna była ta droga z Odolionu i lasem i potem wąwozem. Wspominam ją jak sen.
Ściskam Cię mocno i wybacz, że tak piszę skokami i trochę obłędnie. Zmęczony jestem.
Czwarta ranna godzina
jeszcze broczy ale już ją dopadają
psy naganki
Ściskam Cię mocno i całuję w brodę i wąsy. Czekam na dobre wieści od Ciebie. Napisz. Zyta dziękuje za pozdrowienia i Ciebie, Wandę, Darię i cudowną Nonę - pozdrawia gorąco.
Sted.
Ukłony również dla Mamy Wandy.
__________
O niesamowitym i strasznym (proroczym?) śnie pisze w artykule. Recenzja do "Pomorza" - zarówno tam, jak i w "Faktach i myślach" nikt jej z uwagi na rangę, jaką przypisywałem poezji Steda, nie chciał drukować, mówiono, że za wcześnie tak o poecie pisać, a przecież było to o książkach, o których teraz tak właśnie się pisze. Ten głos osłodziłby wówczas Stedowi wiele przykrości z odgłosów recenzenckich pp. Rogozińskich czy Matuszewskich! O wspomnianej drodze z Odolionu do Łazieńca pisałem już we wspomnieniu o Stedzie w "Integracji", piszę o niej również w artykule.
Sława Śląska 4 XI 68 r.
Drogi!
posyłam Ci "Szarańczę". Myślę, że to, co napisałeś o "Przystępuję" możesz śmiało przypisać "Szarańczy", gdybyś miał zamiar, tak jak mówiłeś, coś o niej pisać. Najlepiej jeśli uprzedzisz "Pomorze", że zastrzegasz sobie pisanie o mnie. Żeby Cię znowu nie wyrolowali jak z poprzednim Twoim tekstem.
Piszę Ci o tym, bo chyba nie mam powodu tłumaczyć, że wolałbym, żebyś to Ty pisał o "Szarańczy", niż ktokolwiek inny. Melkowki czy jakiś inny polonistyczny pan.
Zdaje się, że byłeś na Sympozjonie ostatnim. Ja opiściłem W-wę dzień przedtem. I co sądzisz? - jak mówi Bruno. O tej imprezie. Leszin mówił mi, że wydaje Ci "Trzynaście miesięcy". Cieszę się bardzo. Miałbyś wtedy po "Landszafcie" - trzy tomiki.
W W-wie nie dostałem tyle pieniędzy, na ile liczyłem. Tak więc tylko część długów oddałem i ta ruda kita wlecze się za mną nadal. Ciężko jest, ale nie mówmy o tym.
Jesień jest niesamowita w lesie i na polu. Wieczorem mgły też niesamowite. W Zaduszki byliśmy z Zytą i Czopikami na starym całopolnym cmentarzysku łużyckim pod Głogowem. Tam na wydmach paliliśmy świeczki, a potem rozpaliliśmy wielkie ognisko z kartoflanych łęgów i skakaliśmy przez nie i piliśmy alpagę, wylewając pół butelki w piasek - duchom w gardła.
Pozdrawiam Cię oraz Trzy Gracje. Także Zyta bardzo pozdrawia.
Sted
Pisz na W-wę. Listy nam odsyłają tu, gdzie jesteśmy.
__________
Książka, nad którą pracował w okresie tutaj drukowanych listów, nareszcie ukazała się, Janek Czopik - poeta i prozaik, przyjaciel Steda, zginął tragicznie. On swoją śmiercią zapoczątkował tę najsmutniejszą serię zgonów poetów średniego pokolenia. Daję do druku ten list, bo jakby groźne memento ów żalnik prasłowiański na końcu się pojawia.