Trzynaście listów Edwarda Stachury do Bogusława Żurakowskiego
Warszawa piątek [25 III 1967]
Drogi Boguś,
Twój ostatni, sprzed dwóch miesięcy chyba, list doszedł mnie w kotli, gdzie akurat byłem u Czopika. Jakiś czas tam u nich mieszkałem. Pracowałem styczeń luty w lesie na zrębie w zielonogórskim, następna wioska za Kotlą w stronę Nowej Soli. Trochę mieszkałem więc u Czopików, trochę w tej wsi na kwaterze.
Wiersz Twój dostałem, podobał mi się bardzo. Teraz jestem w W-wie od początków marca. Widziałem się niedawno z Fedeckim i jest dobrze. Powiedział, że dał Twoje wiersze i jeśli nikt z innych panów-redaktorów nie przyczepi się, to pójdą w "Twórczości", tylko nie wiem, w którym numerze. Cieszę się z tego bardzo.
Przeczytaj sobie w trzecim numerze wiersze Witka Różańskiego - niezwykłej piękności. No i moją szarańczę przeczytasz, myślę.
Wyjeżdżam zaraz po Świętach do Gniezna i potem na Kujawy, a potem, nie wiem jeszcze kiedy, czeka mnie dłuższa trochę jazda do Meksyku. Przyznano mi rejs trzymiesięczny do Ameryki Łacińskiej. Meksyk jest jednym z krajów, do których zawsze chciałem jechać. Tak jak Stany Zjednoczone są jednym z krajów, do których nigdy mnie nie ciągnęło. Więc tak to jest.
Ale Wielkanoc mamy oto i życzę Ci dużo dobrego pięknego zdrowia.
Trzymaj się
Sted
Dzięki za wszystkie Twoje dobre słowa, których, można powiedzieć, nie szczędzisz.
Warszawa 20 VIII 67
Drogi Boguś,
dostałem Twój list z 1 VI adresowany do Kotli. Cieszęsię, że przyjęto Cię do Zlepu, jak mówi Czopik, i cieszę się Twoimi wierszami w "Twórczości". Szkoda, że tylko dwa. Nie zawracaj sobie głowy jakimś załątwianiem mi spotkania w Opolu. Ja tych rzeczy bardzo nie lubię. Muszę być przeczywiście przy ścianie, żeby się zgodzić na jakiś wieczór. Ja wieczory autorskie traktuję jak dopust. Więc proszę bardzo, daj spokój.
Wiersze, które mi przesłałeś, przeczytałem kilkakrotnie. Są piękne i mocne. Myślę, że Twój "Opis powietrza" będzie czymś bardzo dobrym. Widzę, że idziesz dobrze w swoją stronę i coraz dalej. A jesteś już daleko.
Miałem jechać do Meksyku we wrześniu, ale statek jest tylko do Nowego Orleanu. Do Vera Cruz statek jest dopiero 20 października. Mam już paszport, ale zgubiłem gdzieś dwa ważne papierki. Więc może nie pojadę. Zresztą wolałbym odłożyć ten wyjazd. Piszę jedną rzecz i chciałbym ją skończyć, póki jeszcze mam siły.
Teraz Cię przepraszam, bo dużo roboty. Malowanie i sprzątanie, układanie książek i tak dalej.
Ściaskam Cię mocno
Sted.
Naprawdę dobrze robisz, to, co robisz. Myślę o wierszach. Zyta dziękuje za pozdrowienia. Przysyła Ci najlepsze.
Meksyk, 14 I 7[2]
Drogi Boguś, najlepszego w Nowym Roku dla Ciebie i Twoich. Boguś, jeżeli przesłałem Ci keidykolwiek kopie Twoich wierszy przełożonych na hiszpański, zrób z tego kopie i prześlij mi niezwłocznie pocztą lotniczą. I parę innych jeszcze. Tak, żeby było w sumie 10. Wybierz oczywiście najlepsze z najlepszych, jeżeli można tak powiedzieć. Również przyślij tak zwaną biografię artystyczną. Wszystko - niezwłocznie. Napisz w tej samej sprawie m.in. do Jaśka Czopika. Jeżeli nie dostał mojego listu - napisz do niego. 10 wierszy i biografia artystyczną zwana. Również 10 wierszy i biografia art. Rafała Wojaczka. Pozdrawiam Ciebie, Janka Potiszila, Zbyszka Ruszela i Mariana Buchowskiego. Do zobaczenia.
Sted
Aha. Nie wiem, gdzie pisać do Krynickiego. Dowiedz się i powiedz mu to samo.
Cisna, 12 III 73
Drogi Boguś,
dziękuję, za dobre słowa. Tak się trochę spodziewałem, że przynajmniej Ty będziesz wiedział, o co chodzi. No i to jest pociecha.
Nie udało mi się wpaść na wystawę na Marchlewskiego 35. Ale myślę, że to sobie jeszcze zobaczę.
Mocno ściaskam Cię.
Edek Stachura
W-wa 11 II 74
Kochany Bogusławie.
Dzięki za pocztówkę z Bratysławy. Radosna była. Wschodząca jak ta średniej wielkości kula, co po niebie sobie lata. O do cienia się nie wtrąca.
Cieszę się, że oddychasz, "choć jeszcze nie głęboko", jak piszesz, ale teraz możesz już głęboko. Czego Ci życzę w Nowym Roku.
Wpadłem na parę dni do W-wy. Skończyć przekład z Borgesa.
Był Janek Potiszil. Mówił, żeś jest kier. lit. w Teatrze u nich.
Ściaskam Cię z całej siły i do zobaczenia.
Sted
W-wa 1 X 1975
Drogi Boguś,
czy mógłbyś napisać dwie, dwie i pół strony wstępu do wyboru wierszy polskich dla meksykańskiego czasopisna. Ogólnie o tym, co się dzieje u nas na tej arenie, o tzw. tendencjach, prądach i tak dalej. Ja bym to przełożył na hiszp. i dostałbyś za to oczywiście honorarium.
W tym małym wyborze są wiersze: Babińskiego, Wojaczka, Twoje, Żernickiego, Czopika, Roszewskiego, Tkaczuka i Różańskiego - i dobrze byłoby, gdyby te nazwiska zostały wzmiankowane w tym Twoim tekście.
Chciałbym żebyś mi to zrobił do 20 X 75 r. 18 X przyjeżdża mój kumpel z Meksyku i on by to zabrał ze sobą wracając do kraju Majów i Tolteków.
Chciałbym, żebyś to Ty właśnie zrobił. Więc postaraj się nie odmówić mojej prośbie.
Ściskam Cię mocno i pozdrawiam
E. Stachura
Boguś,
pisałem do Ciebie w sprawie napisania wstępu do małego wyboru wierszy polskich dla meksykańskiego czasopisma. Czy otrzymałeś ten list?
I co z tym tekstem, o który Cię prosiłem?
Pozdrawiam serdecznie
Edek Stachura
W-wa 23/24 X 75
Drogi Boguś.
Otrzymałem obydwa egzemplarze Twojego tekstu przesłane na: Rębkowska Street i na Poste Restante. Nie bardzo rozumiem zdanie: "Zamieszczeni tu poeci nie identyfikują wartości estetycznej z etyką, 'śmiechem przez łzy' itd." A ciśle mówiąc nie rozumiem przecinka "etyka". Czy tu nie powinien być dwukropek? lub może powinno być tak: "Zamieszczeni tu poeci nie identyfikują wartości estetycznej z: etyką, 'śmiechem przez łzy', wyobraźnią itd."?
Wyjaśnij mi ten passus.
Oczywiście dziękuję Ci bardzo.
Wyjeżdżam z W-wy na dłuższy czas do 6,7 listopada. Wpadnę tylko w grudniu coś załatwić i potem jadę do roboty na kilka miesięcy. Więc nie wiem, czy się zobaczymy, bo piszesz, że Ty będziesz w W-wie w okolicach połowy listopada. Jak by nie było, masz moje najlepsze życzenia. I żebyś mniej chorował albo wcale.
W odpowiednim czasie prześlę Ci w przekładzie na hiszpański Twój wstęp do wyboru wierszy, a i honorarium.
Ściskam Cię mocno i pozdrawiam
Sted
W-wa 22 XI 75
Drogi Boguś.
Otrzymałem wyjaśnienie. Wszystko w porządku. Prześlę Ci tekst, kiedy go przełożę. Albo i przywiozę, jeśli będzie gotowy. Bo będę w Oplu 6 i 7 XII. Przyjadę 5 XII wieczorem. Napisałem do Janka Potiszila, żeby się z Tobą porozumiał w sprawie ewentualnego zorganizowania mi dwóch spotkań na te dwa dni: 6 i 7 XII. Ponieważ zamierzam prócz tekstów mówionych zaprezentować kilka tekstów śpiewanych, to rzecz można śmiało potraktować jako pół-recitale i legalnie zażądać większego honorarium, to jest nie 800, a 1200. Jeżeli się uda, oczywiście. W ogóle to chodzi o to, że jestem goły dosyć. Bez waluty. I dlatego.
Ściskam Cię i do prędkiego zobaczenia.
Sted
W-wa 26 XI 75
Drogu Bogusiu.
Piszę do Ciebie, bo nie wiem, czy adres Janka Potiszila, który posiadam, jest nadal aktualny. Pisałem już do Ciebie (i do Janka) w sprawie zorganizowania mi dwóch, trzech wieczorów zwanych autorskich czy pół-recitali, nazwa nieważna. Pisałem i powtórnie piszę, że będę w Opolu 6 i 7 XII (mogę być, jeżeli coś zorganizujecie 11 i 12 XII również).
Posyłam Ci dwa kawałki nowej prozy, które wolałbym sam na spotkaniu nie czytć, bo dla mnie to męka, a dla kogoś (może Ty byś to odczytał) - to zwayczajna rzecz. Po odczytaniu tych kawałków jakaś ew. rozmowa, a w drugiej części ja i gitara zaśpiewalibyśmy trochę piosenek. Ponieważ te kawałki dzieją się w Meksyku, więc mogę zaśpiewać (po hiszpańsku) trochę piosenek meksykańskich właśnie i rzecz całą można nazwać "Spotkanie z Meksykiem" czy jak tam, nie wiem, wymyśl jakiś tytuł atrakcyjny dla organizatorów.
Mogę zaśpiewać własne piosenki, stare i nowe. I tak dalej. Pisałem Ci, żem jest goły i potrzebuję zarobić trochę grosza. Może zdążysz odpisać. Wyjeżdżam z W-wy 4 XII rano. Ja to wyślę ekspresem. Ty zatelegramuj czy będziecie coś organizować.
Twój wstęp przełożyłem na hiszpański i wysyłam Ci wraz z moimi tekstami. Ściskam Cię i do zobaczenia.
Sted
(Janek Potiszil już mi czytał prozę, więc porozum się z Nim.)
19 XII 75
Drogi Boguś.
Odpisuję natychmiast przerażony tym, co mi wyjawiłeś. Nie mogę uwierzyć w to, co mówisz, a jednocześnie jesteś jednym z nielicznych ludzi na tym bandyckim świecie, w którego prawość wierzę. Jestem wręcz sparaliżowany i trudno mi pisać... Mój Boże, mój Boże. Już nie wiem, skąd brać siły i wiarę. Nie wiem, jakim cudem, jakimi codziennymi cudami ja się jeszcze trzymam. Ale nic. Ale nic.
Opuściłem nazwiska autorów, bo nie wiem, czy Ci, których wymieniłeś, są w tym wyborze w Xalapa. Zostawiłem kilka bloków w różnych redakcjach i nie pamiętam kogo i gdzie. Nie pisz mi nigdy o sumieniu moim. Tym ja sam się zajmuję. Chciałem uniknąć sytuacji, że w wyborze byłoby wymienione nazwisko autora, którego wierszy nie ma w tym akurat wyborze. Nie chciałem też figurować w jednym zdaniu z Żernickim. Ja wiem dlaczego. Moje sumienie wie o tym. Moje nazwisko w ogóle najpierw opuściłem, potem zdecydowałem się napisać dwa zdania o sobie i ja coś niecoś o tym wiem. Przy spokojniejszej okazji przełożę Ci na polski zakończenie tekstu. Teraz jestem zdruzgotany i muszę się dźwigać, bo nie dam się pognębić, nie dam się pognębić, nie dam się pognębić.
I Ty się nie daj. Ściskam Cię i pozdrawiam
Sted
Grudziądz 29 IV 1976
Drogi Boguś, dziękuję za wieści. To jest naprawdę bardzo niesprawiedliwe, że tak chorujesz. Co mogę więcej powiedzieć? Życzyć ci zdrowia oczywiście. Dojścia do siebie. Co też Ci życzę z całego serca.
Ja od czasu wyjazdu z Międzygórza mam bazę w Grudziądzu na wysokiej skrapie (Strumięcińskiej)1 nad Wisłą i stąd wyskakuję to tu, to tam.
Twój szkic do wyboru wierszy jeszcze się w Meksyku nie ukazał. Prześlę Ci go, gdy tylko mnie prześlą ten numer czasopisma. Mam się i pracuję się. Pełne ręce, pełne nogi i pełne serce roboty. Tak, jak powinno być. Jeżeli masz nowe wiersze, wyślij je Czopikowi. Pracuje w Radio w W-wie i mieszka u mnie na Rębkowskiej 1/15.
Ściskam Cię i pozdrawiam Cię. I zdrowiem ładnie.
Sted
______________ 1 - zapis niewyraźny.
W-wa 11 III 77
Kochany Boguś.
Wczoraj zjechałem do stolicy po dłuższej nieobecności, jak to się mówi, więc nie mogłem wcześniej odpisać na Twój ostatni list, który oto mam przed sobą.
Piszesz: "Żyję teraz gorączkowo, bardzo chcę żyć. Wyglądam nieźle, więc nikt nie wie, że jest ze mną źle. Ale co to kogo obchodzi? Nawet nie mam prawa oczekiwać na współczucie czy na coś w tym rodzaju."
Nie pocieszę Cię. Byłbym głupi, gdybym to próbował zrobić. A Ty byłbyś niemądry, gdybyś się dał pocieszyć. Całe życie nic innego nie robimy, tylko się pocieszamy, na wszelki najrozmaitszy sposób zagłuszając się, narkotyzując się gadaniem, rozrywkami, teatrem, filmem, telewizją, alkoholem, marzeniami, wyobraźnią, religiami, wierszami, książkami i tak dalej, i tak dalej. Nie może do nas przyjść to nieznane, to wieczne, bo jesteśmy naćpani nabici zabici po brzegi lękami straszliwymi i lekarstwami na te lęki.
Możesz zrozumieć. Może przyjść do Ciebie to wieczne, bo jesteś pracy. Każdy może zrozumieć (nie ma wyjątków), ale zwłaszcza człowiek pracy. Zacznij siebie obserwować. Czysto. Bez usprawiedliwiania, bez potępiania. Naga goła obserwacja. Każdego wypowiedzianego zdania, każdego "czynu", każdej myśli. Zaobserwuj swoje "ja". Nie obiecuj sobie zrozumienia, nie obiecuj sobie nic, bo się zablokujesz, zablokujesz zrozumienie. Zaobserwuj, że "ja" jest źródłem wszystkich bez wyjątku istniejących w Tobie konfliktów, sprzeczności, lęków i pocieszeń. Bo "ja", którego istotą jest wymysł, wymyśla lęki, a potem szuka ratunku. I często go wymyśla. Ale jest to oczywiście zawsze pocieszenie tylko chwilowe, tylko czasowe. Nie może być inaczej, bo "ja" to czas. Zaobserwuj arcygenialność "ja". Zaobserwuj, jak "ja" dzieli się na rzecz obserwowaną i na obserwatora. Na lęk i na "ja się lękam", podczas gdy jest tak, że "ja jestem lękiem". To są wszystko [text nieczytelny] musisz zrozumieć, że nikt Ci nie pomoże, tylko ty sam. Człowiek który rozumie może Ci powiedzieć, gdzie nie ma rozumienia. Ale zrozumieć możesz tylko Ty sam. Jego pomoc może być negatywna, nie pozytywna. To znaczy: Człowiek-który-rozumie, Człowiek-nikt, Człowiek-słońce nie może Ci pokazać Światłości, bo Światłość jest Światłością, nie potrzebuje być dodatkowo oświetloną. Może Ci oświetlić mrok, ale negatywnie, to znaczy spotęgować czerń, oczernić czerń, która jest poza jego blaskiem, do tego stopnia, że widzisz tę czerń dokłądnie, nie zamazaną kolorami. I wtedy tam rozumienia nie szukasz, gdzie widzisz, że jest wybitnie czarno.
Obserwuj siebie, swoje "ja" czysto, bez potępiania, bez usprawiedliwiania, bo jeżeli będziesz usprawiedliwiać lub potępiać, to Twoje "ja" będzie to robić, nikt inny, i w ten sposób będzie się manifestować. To nieznane nie może przyjść do tego, co jest znane. Musisz wyrzucić z siebie wszystko. Negacja totalna wszystkiego. To Ci się wyda straszne, bo to jest straszne, kiedy wyrzuca się z siebie wszystko i zostaje jedna wielka czarna dziura. Jest to przerażające. Zamiera serce. Przeraź się. Spójrz prosto w oczy czarnej dzurze. W jej puste bezdenne oczodoły. I przeraź się. Zobaczysz, co się stanie.
Nie możesz mi wierzyć, ani mnie, ani nikomu, ani w nic. To, co mówię, to nie teoria, to są fakty, ale Ty sam musisz te fakty stwierdzić. Fakty są faktami. Nie można faktu zanegować. Można go ominąć, uciec od niego, ale od faktu daleko się nie ucieknie, najwyżej w śmierć - która też jest faktem, więc sam widzisz, że od faktu nie ma ucieczki.
Śmierć jest śmiercią "ja", dlatego "ja" tak się jej boi. Śmierć jest końcem agonii, która trwa od pierwszej chwili narodzin "ja". Musisz umrzeć za życia. "Ja" musi umrzeć za życia, wtedy zrozumiesz, że nie ma śmierci.
Piszesz "bardzo chcę żyć". Zrozum, czym jest chcieć. Chcieć to zawsze chceć mieć. Chcieć pisiadać. Posiadanie zawsze rodzi lęk przed utratą tego, co się posiada. Lęk rodzi cierpienie. Chcieć to zawsze w ostateczności chceć nieszczęścia. Chcieć życ to też chcieć nieszczęścia. Musisz być nieustraszony w zadawaniu sobie pytań. Kto chce? Zawsze "ja" chce. Człowiek-nikt nie chce nic. Człowiek-który-rozumie, rozumie, że chceć i nie-chcieć - to to samo. Więc ani chce, ani nie chce. Ten problem dla niego nie istnieje. Żaden problem. Pytaj mnie, jeśli się zaciukasz, ale najlepiej stwierdź fakt, że sie zaciukałeś, i zapytaj siebie dlaczego. Pewnie dlatego, że czegoś chciałeś, że chciałeś zrozumieć. Nie chciej zrozumieć, bo nei zrozumiesz. Obserwuj "ja".
Bądź zdrów. Idę spać. Idę umrzeć
Bo trzeba umierać codziennie.